Felieton

Piotr Lisiewicz
W jakich okolicznościach zatrzymano „Starucha”? „Wywalając drzwi łomami, tłukąc na odlew, puszczając gaz łzawiący w oczy, zakuwając w kajdanki”... A nie, kartki mi się skleiły, to Michnik w „Listach z Białołęki”. Jakkolwiek połowie naszych autorów zdarzało się w różnych czasach zaliczać odsiadki, być aresztowanym lub zatrzymywanym (w PRL i III RP), to podejrzany o rozbój na razie nikt u nas nie był (nawet Sakiewicz!). Chociaż Andrzej Gwiazda siedział na Białołęce z powodu zarzutu nieco rozbój przypominającego – próby obalenia ustroju przemocą. Jak rozumiem, nasz autor „Staruch” (pisał w poprzednim „Nowym Państwie”, rysował też okładkę numeru kibolskiego) to teraz w myśl prawa rozbójnik. Jak Robin Hood, Janosik albo nawet Rumcajs. Tylko przedmiot rozboju dość skromny. „Spodenki, obuwie...
Jacek Kwieciński
Próba stanowienia o sobie Minęła rocznica początku Powstania Warszawskiego. Ale przecież trwało ono dalej. Tym razem nie będę pisał zbyt górnolotnie. Tylko stwierdzę racjonalnie, że z wielu przyczyn Powstanie nie mogło nie wybuchnąć. Dlatego wszelkie argumenty potępiające je są po prostu ahistoryczne. Dodam jeszcze tylko jedną uwagę: gdyby nie Powstanie, przyszłe losy Polski byłyby jeszcze gorsze od tych, których doświadczyliśmy. Skandalicznie? No to co Piszę to jeszcze przed ogłoszeniem tzw. raportu Millera. A ten numer „GP” ukaże się już po tej prezentacji. Nie będę więc narażał się na zarzuty, że z góry itd. Koledzy dokładnie omówią sprawę. Wszelako już teraz stwierdzę, że już tylko za to, co wyprawiał w ostatnich tygodniach w sprawie smoleńskiej Tusk, powinien on ponieść...
Rafał Ziemkiewicz
Właściwie to nawet jest w tym jakaś logika – po diabła robić budżet oparty na optymistycznych założeniach, skoro dziecko nawet wie, że nazajutrz po wyborach okaże się, że wszystko jest zupełnie inaczej? Tak, jak okazało się nazajutrz po wyborach samorządowych, że pieniędzy na budowanie różnych różności, za które premier bożył się, że na pewno będą, jednak nie ma. Poza tym, uczciwie przyznajmy, tej ekipie wyszło właściwie tylko to, czego nie robiła. Powiedziałbym – jeśli czegoś nie robić, to tylko z Tuskiem. Największy sukces jego rządu to bez wątpienia ten, że w czasie finansowego kryzysu, gdy wszyscy inni pod naciskiem opinii publicznej wywalali kasę na mniej lub bardziej bezsilne programy pomocowe, Tusk nie przedsięwziął niczego konkretnego. Sukces drugi – to niekupienie szczepionek...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wydarzenia w Sahryniu były walką zbrojnych oddziałów. Miejscowość ta, zamieszkana w większości przez Ukraińców, była bazą wypadową tak dla policjantów ukraińskich na żołdzie Hitlera, jak i oddziałów UPA. Formacje te dokonywały ustawicznych zbrodni na okolicznej ludności polskiej. Chcąc chronić tę ludność, dowództwo AK postanowiło zniszczyć wrogą bazę. Ataku tego w nocy z 9 na10 marca 1944 r. dokonał kilkusetosobowy oddział pod dowództwem por. Zenona Jachymka ps. „Wiktor”. Oficer ten, chłopski syn spod Tomaszowa Lubelskiego, walczył w 1939 r., a następnie w oddziałach partyzanckich. Przed uderzeniem na Sahryń wydał rozkaz oszczędzenia ludności cywilnej. Fakt ten potwierdza nawet Grzegorz Motyka, gloryfikator UPA. Niestety, mimo tego rozkazu doszło do śmierci ukraińskich cywili. Śp. prof...
Krystyna Grzybowska
Łapóweczki, znajomości, układziki Zatem, jak się dobrze zastanowić, ministrem spraw zagranicznych mógłby zostać każdy, byle był ambitny i bezkompromisowy. I odważny! A co się tyczy wpływów na politykę, to czy ktoś wie, na czym ona polega i czy jest dobra albo zła? W tych kręgach społecznych, które kochają Sikorskiego, najważniejsze jest utrzymanie obecnej władzy przy władzy. Bo jej niekompetencja, amatorszczyzna, bałaganiarstwo i nieodpowiedzialność są im na rękę. Są na rękę małym i większym cwaniakom, kombinatorom i oszustom. A to znaczy, że władza daje człowiekowi żyć i bezkarnie nabierać państwo. Czy na tym elektoracie Radosława Sikorskiego może zrobić większe wrażenie afera Platformy Obywatelskiej w Wałbrzychu? W Wałbrzychu byli prezesi dwóch wałbrzyskich zakładów komunalnych...
Robert Tekieli
Raport, mimo że zwany końcowym, niczego nie kończy. Jest mało zręczną próbą wywinięcia się rządu Tuska z sideł, którymi ta ekipa sama siebie omotała pomiędzy 10 a 15 kwietnia ubiegłego roku, stając się zakładnikami Putina. Tusk rządzeniu krajem nie sprostał intelektualnie. Odwracanie pojęć już nie działa. Klicha zwolnił, bo ten sobie świetnie radził. Genialny pomysł! Po publikacji raportu również polskie media pełne były komentarzy. Jeśli ktoś zastanawiał się, jak działa agent wpływu, wystarczyło, że posłuchał wypowiedzi współ-brzmiących z tezami głoszonymi przez Moskwę. Tomasz Hypki wie, że załoga Tu-154 chciała lądować w Smoleńsku. I głosi swoje mniemania w zadziwiający sposób zbieżne z całkowicie wybielającymi Rosjan tezami raportu generał Anodiny. Wstyd i hańba. Szkoda więcej...
Tomasz Terlikowski
I właśnie w tym miejscu, w ciszy i spokoju (względnej, bo u franciszkanów konwentualnych gościłem z żoną i czwórką dzieci, co sprawiło, że o całkowitej ciszy mogłem marzyć po g. 21), pośród modlitwy, z codzienną Eucharystią i wieczornymi koncertami, przypomniałem sobie, jak bardzo potrzebujemy wyciszenia, przebaczenia i miłości. Do cichutkiej, leżącej na uboczu wielkiego świata Kalwarii przyjechałem, jak zwykle, z centrum wydarzeń. Dopiero co głosowane było przyjęcie do prac sejmowych ustawy chroniącej życie, zaraz potem musiałem skończyć dwie książki, a tuż przed moim wyjazdem do niewinnych ludzi zaczął strzelać norweski szaleniec, z niewiadomych przyczyn określany mianem religijnej prawicy. Słowem, cały czas coś się działo, wciąż trzeba było coś komentować, przed kimś się bronić, kogoś...
Antoni Łepkowski
Lekarstwem mogła być rejterada do ukochanej przez Kalisza (z wzajemnością) Partii, ale jego przyjaciel Aleksander dba, by nasz system polityczny wrócił wreszcie na sprawdzone peerelowskie tory, a więc Partia nie może grupować wszystkich pieszczoszków mediów, bo kilku musi obstawiać stronnictwa sojusznicze. Kalisz musiał pozostać w SD (występującym pod handlową nazwą SLD), tak jak Kłopotek w ZSL (oficjalnie – PSL). Dlatego postawił pod ścianą Napieralskiego i by ten mógł umieścić Kalisza na czele warszawskiej listy SD (SLD), dzielny Rysio wyprodukował pełnego fikcji literackiej harlekina i sprzedał go jako „raport” komisji śledczej. Głównym wnioskiem, do którego miał od początku prowadzić ten tzw. raport, jest postulat postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu za pogwałcenie...
Ryszard Czarnecki
Rzecznik MSZ, były korespondent „Gazety Wyborczej” w USA, a wcześniej dziennikarz „GW” w Poznaniu, stwierdził, że tych 222 agentów w MSZ to nie problem. Ale wspaniałomyślnie przyznał, że może to być problem dla kogoś. Jest w tym pewna metafora. W zasadzie Radek Sikorski mógłby mieć ksywę „Mister No Problem”. Jacyś ubecy u niego w resorcie? No problem. Czegoś od nas żądają Niemcy? Proszę bardzo, bierzta, co chceta, no problem. Rosja robi nas po raz kolejny w bambuko? Cóż, takie czasy, wszystko cacy, no problem. Bruksela z nami znów pogrywa? Spoko, spoko, po prostu: no problem. „Mr No Problem” jest podwładnym człowieka, którego w brukselskich kuluarach – przyznajmy, dość złośliwie – określa się mianem „Mr Absynt”, czyli „pan nieobecny”. Nieobecny oczywiście na najważniejszych spotkaniach...
Krzysztof Wyszkowski
Michnik musi zdawać sobie sprawę, że te ustalenia oznaczają, iż winę za katastrofę ponoszą Rosjanie (to rosyjska dziennikarka, a nie ktoś z „GW”, powiedziała, że skoro nagranie z wieży zaginęło, to Rosjanie nie mają alibi). Musi wiedzieć, że Miller kłamie, ale eksperci tej oceny nie ukrywają – Małgorzata Wassermann: „W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów (…) to nie była wina naszego pilota, po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot”. Jeżeli pilotom pozwolono lądować, ale oszukiwano ich co do położenia samolotu – miejsca na ścieżce, kursie i odległości od lotniska – a skala tych różnic dowodzi, że nie mogły to być pomyłki, to pisanie o „niedokładnych informacjach” jest taką różnicą, jaka dzieli stwierdzenie, że Polaków w...
Wojciech Wencel
Trzeba przyznać, że Mickiewicz potrafi ostro namieszać, zwłaszcza po swojej śmierci. Podczas premiery „Dziadów” w 1967 r. wbił nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej, i to wbrew intencjom reżysera. Teraz znów wyszedł z grobu, żeby zburzyć nasz święty spokój. I pomóc nam przemienić współczesną Polskę. Ci, którzy – dosłownie i w przenośni – nie mają zamiaru umierać za ojczyznę, już czują jego obecność. Wiedzą, że jego myśl polityczna może się odrodzić. Dlatego starają się go wykluczyć. Łatwiej bagatelizować mohery niż kontynuatorów mickiewiczowskiej tradycji. Ale wieszcz zdążył na nowo wejść między wolnych Polaków, a jego wykluczenie stało się częścią wspólnego losu. Słusznie mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Marek Rymkiewicz: „To ogromny zaszczyt być wykluczonym razem z...
Marcin Wolski
Wiele wskazuje na to, że mozolnie dopasowywali posiadane materiały do tezy, którą Rosjanie sformułowali już parę minut po katastrofie (złośliwiec wyznający „spiskowe teorie dziejów” powiedziałby, że nawet przed). Nie było to zadanie łatwe. Można rzec, żegluga między Scyllą i Charybdą to wypoczynkowy rafting w porównaniu z ewolucjami, jakie przyszło wywijać komisji. Jeśli przyjąć raport MAK-u za balon próbny, po reakcjach społecznych wiedziano już, że zwalenie całej winy wyłącznie na pilotów, ich pijanego dowódcę i ogarniętego samobójczą obsesją Najwyższego Zwierzchnika, nie przejdzie – w dodatku rykoszetem uderzy w organizatorów lotu, a także w osoby odpowiedzialne za wyszkolenie. Dlatego wycofano się z teorii nacisków, dopuszczono odrobinę winy Rosjan, ale nie tyle, żeby się za bardzo...
Piotr Lisiewicz
Mieczysława Grydzewskiego uważam za najbardziej zasłużonego polskiego redaktora XX w. Jerzemu Giedroyciowi przyznaję w tej klasyfikacji miejsce drugie. Grydzewski więcej znaczył przed wojną jako szef „Wiadomości Literackich”, których nazwę przekręcano na „Jadą Mośki literackie” (ale endecy też w nich pisali). Po wojnie wydawał zaś „Wiadomości” londyńskie, przez ministra Wyszyńskiego nazywane najbardziej antysowieckim pismem na naszej półkuli. Grydzewski przytaczał w nich anegdotę o tym, jak to pewien tyran zadekretował, że dwa plus dwa jest dziewięć. Matematycy, którzy nie chcieli uznać dekretu, poszli do więzienia. Po kilku latach pojawił się łagodniejszy tyran. Matematyków wypuścił i zadekretował, że wynik to siedem. Ci wyjaśnili mu, że i ten dekret nie zgadza się z ich przekonaniami. „...
Robert Tekieli
Norweski terrorysta nie jest chrześcijaninem. Anders Breivik mówił o sobie co prawda, że jest „chrześcijaninem kulturowym”. Ale chrześcijaństwo to religia, wymaga zaangażowania serca. „Chrześcijaństwo kulturowe” to tylko ideologia. Breivik jest ideologiem, podobnie jak jest nim Michnik określający się jako „chrześcijanin niewierzący w zmartwychwstanie”. „Chrześcijanin niewierzący w zmartwychwstanie” nie jest chrześcijaninem. Również Breivik nie jest chrześcijaninem. Breivik odwoływał się do chrześcijaństwa instrumentalnie. Było dla niego użytecznym antyislamskim narzędziem. Terrorysta pisał o Benedykcie XVI, że ten porzucił europejskich chrześcijan, że powinien być uważany za papieża tchórzliwego, niekompetentnego, skorumpowanego i nielegalnego. Breivik nie jest też prawicowcem....
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
dniem ogłoszenia oczekiwanych od wielu miesięcy nominacji dwóch nowych krakowskich biskupów pomocniczych. Ks. kardynał Stanisław Dziwisz na te stanowiska lansował dwóch swoich faworytów, a mianowicie osobistego sekretarza, ks. Dariusza Rasia, niecieszącego się sympatią wśród księży (brata szefa małopolskiej PO posła Ireneusza Rasia) oraz towarzysza z czasów rzymskich, jezuitę Bogusława Steczka, będącego głównym hamulcowym w sprawach lustracji, członka nieboszczki komisji „Pamięć i troska”, która ze względu na sposób swojego działania nazywana była komisją „Niepamięć i beztroska”. Obaj jednak, choć ich nazwiska były umieszczone w tzw. terno (lista trzech kandydatów na biskupa, wysyłana  do Watykanu) – przegrali sromotnie. W ich miejsce biskupami mianowani zostali o. dr Damian Muskus,...
Krzysztof Wyszkowski
Kto obserwuje proces wytoczony Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi przez Agorę, musi mieć poczucie, że ma do czynienia z grą pozorów, w których roi się od znaków zapytania. Spółka (akcjonariusze?) wprowadza cenzurę myśli? Michnik mści się na odstępcy? Radca prawny (jak prokurator Wyszyński?) dochodzi (niemieckiego, czyli nazistowskiego?) pochodzenia poety? W każdym z takich pytań zawarty jest ciekawy trop, ale jestem przekonany, że istotą rzeczy jest problem dużo głębszy, jego objawy Rymkiewicz trafnie opisał w wypowiedzi dla „GP”, za którą stanął przed sądem. Michnikowi chodzi o zakazanie zrównywania komunizmu z nazizmem jako systemów ludobójczych i antycywilizacyjnych. W tej walce Michnik (a z nim ludzie „GW” władający aparatem spółki Agora) ma potężnych wspólników w kraju i za granicą...
Wojciech Wencel
Za słowa o Bolku też, i to już jest mniej zabawne. Po pierwsze, postać Bolka jest silnie osadzona nie tylko w kreskówce, ale i w mrocznych zakamarkach polskiej historii. Po drugie, represje za mówienie niewygodnej prawdy historycznej nie sprowadzają się do zakazu stadionowego, o czym dotkliwie przekonał się ostatnio Krzysztof Wyszkowski. Absurdalny humor jako broń bezbronnych sprawdza się w odniesieniu do codziennych idiotyzmów systemu, ale zawodzi wobec realnych ludzkich dramatów. Na dłuższą metę trudno też go stosować w kontekście uporczywego kneblowania ust. W końcu nad Wisłą nie stacjonują już sowieckie wojska i mamy więcej możliwości działania niż ironiczna bierność. Wyrok skazujący w procesie Jarosława Marka Rymkiewicza to jeszcze jeden rażący przykład ograniczenia w Polsce...
Jacek Kwieciński
Złudne nadzieje Nadzieje, że Trybunał w Strasburgu sprawi, iż Rosja ujawni wszystko o Katyniu są niestety całkowicie płonne. Rosja ma w nosie orzeczenia Trybunału. Nadal traktuje podstawowe informacje o Katyniu jako „tajemnicę państwową”. Rosja jest spadkobiercą ZSRR. W związku z tym niewątpliwie nadaje się na „naszego” (czyli obecnego rządu i prezydenta RP) przyjaciela. Tuska wielbiciel Człowiek, którego chyba najbardziej w Europie nie znoszę, szef socjalistów w europarlamencie Martin Schultz, udzielił wywiadu „Super Expressowi”. Wyraził entuzjazm, podziw itd. dla Tuska. Utwierdziło mnie to w postawie przeciwnej wobec władcy RP. Najlepsze było jednak takie stwierdzenie owego demokraty, uosabiającego „wartości europejskie”: „W niektórych krajach daje się szansę, żeby prawicowi...
Rafał Ziemkiewicz
Logicznie rzecz biorąc, jeśli za niedopuszczalne uznano w majestacie prawa III RP opinie, skądinąd jak najbardziej słuszne, że organ Michnika przypomina „Trybunę Ludu” z jej stalinowskich lat, a on sam i jego pomagierzy są duchowymi spadkobiercami Róży Luksemburg i nienawidzą Polski i polskości – to równie dobrze można kogoś skazać z paragrafu o „rozpowszechnianiu fałszywych, zniesławiających informacji” za stwierdzenie, iż „Gazeta Wyborcza” jest nieprofesjonalna, używa marnej polszczyzny, iż się w jakiejkolwiek sprawie myli, albo za inne równie ostrożne i wyważone próby krytyki. W akompaniamencie wrzasków najemnych pętaków Michnika, że „z kłamstwami nie można dyskutować, za kłamstwa trzeba karać!”. Granica absurdu i nikczemności została przekroczona. Sędzia z orłem w koronie na piersi...
Krystyna Grzybowska
Europa jako projekt polityczny Dla niemieckiej kanclerz Angeli Merkel wspólnota europejska jest środkiem do umocnienia pozycji Republiki Federalnej Niemiec i jej wpływu na resztę krajów członkowskich. Idee integracji stanowią sprawę drugorzędną, element propagandy, coś, co pięknie brzmi na zewnątrz, w praktyce zaś nie ma większego znaczenia. Liczą się Niemcy, a reszta ma im służyć. Wielcy niemieccy kanclerze wywodzący się z chrześcijańskiej demokracji, Konrad Adenauer i Helmut Kohl, byli entuzjastami integracji europejskiej, bo zdawali sobie sprawę, że po straszliwych zbrodniach czasów hitlerowskich naród i państwo niemieckie nie podźwigną się z moralnego i gospodarczego dołka. Według Adenauera, tylko Niemcy zakotwiczone w Europie były w stanie odzyskać siłę i uwolnić się od oskarżeń o...
Tomasz Terlikowski
I choć mogłoby się wydawać, że czasy Łysenki minęły bezpowrotnie, to niestety wcale tak nie jest. Ostatnio sądowych decyzji w sprawie nauki zaczynają się domagać homoideolodzy. Ich zdaniem sądy powinny zakazać głoszenia poglądów, z którymi środowiska gejowskie się nie zgadzają, a pracodawcy (w tym przypadku uniwersytety) powinny przywołać niepokornych naukowców do porządku, ewentualnie zwalniając ich z pracy. Nie mówię tu przy tym o Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, ale o Polsce. To tu prof. Aleksander Nalaskowski powiedział w wywiadzie dla portalu Fronda.pl, że „rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak...
Marcin Wolski
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale przeczuwam, że strzały, które padły na norweskiej wysepce, stanowią zapowiedź konfliktów, jakie dopiero są przed Europą. Gołym okiem widać, że wielokulturowość jest fikcją, a przez nieszczelne granice wlewa się na Stary kontynent fala ludzi młodych, szybko się mnożących, o odmiennych niż kultura Zachodu obyczajach i silnej tożsamości religijnej. Unia spętana własnymi frazesami o prawach człowieka pozostaje bezwolna, zdezorientowana, kombinuje na temat zamykania wewnętrznych granic. Pomysł, żeby odsyłać każdego nielegalnego emigranta tam, skąd przybył, a z pewnością nie ofiarowywać mu bezwarunkowego socjalu, to wciąż temat tabu. Obawiam się, że akty desperacji, podobne zbrodni młodego jasnowłosego Wikinga, którego pomnik byłby ozdobą każdego...
Antoni Łepkowski
Największym jednak skandalem wywołującym tytułowy jęk zawodu – i tu odetchnąłem, bo obraz koniunkturalizmu sędziów TK począł mi się nagle dekomponować i od tego wszystkiego rozbolała mnie już głowa – było uznanie za niekonstytucyjne przepisów dających prezydentowi możliwość wyboru reżimu prawnego najbliższej elekcji. Jednocześnie pominięto fakt, że na skutek niepewności prawnej w tej sprawie, trwającej aż do 20 lipca, przepisy kodeksu wyborczego nie powinny obowiązywać właśnie w najbliższych wyborach. Ostatecznie przyjęte rozwiązanie uzyskało dziesięć głosów. Tych dziesięciu sędziów uznało zapewne, że wraz z przyjęciem niekonstytucyjności wielu ważnych pomysłów Partii na walkę z opozycją, orzeczenie o odwleczeniu stosowania kodeksu wyborczego byłoby już udzieleniem frontalnego poparcia...
Krzysztof Wyszkowski
Śmierć Stalina prymas Wyszyński uznał za znak końca ludobójczej antycywilizacji i oświadczył: „Non possumus!”. Władcy Sowiecji nie zamierzali jednak niczego zmieniać i obawiając się buntu, polecili Lunie Brystygierowej aresztowanie prymasa. Trzeba było jeszcze znaleźć katolika-sowieciarza, który zrealizuje zadanie uświadomienia wiernym, dlaczego ten „mrakabies, obskurant, fideista, zatwardziały i przewrotny klecha, zaciekły wróg ludu, degenerat drapujący się w szaty świętoszka, obmierzły zboczeniec, prawdopodobnie sodomita, no, słowem, samo dno i bagno” powinien zostać pozbawiony wpływu na Kościół, by wspomóc tow. Bieruta w dziele wykorzeniania polskiego faszyzmu. Brystygierowa zleciła to swojemu agentowi Bolesławowi Piaseckiemu, a ten wyznaczył swojego adiutanta – Tadeusza Mazowieckiego...
Wojciech Wencel
Jak widać, przewidywalność nie jest wyłącznie cechą świeżo upieczonego laureata Nagrody Kwadrygi. To cecha całej rosyjskiej historii, w której autorytarne rządy odradzają się jak nieśmiertelny łeb Hydry. Zawsze zaczyna się od chaosu w państwie, który musi zostać okiełznany przez jakiegoś świętego lub herosa: cara, sekretarza, prezydenta, premiera. Potem jest już tylko terror uzasadniany wielką ideą, niemieszczący się w granicach Rosji, wylewający się na sąsiednie państwa. Istotę tego mechanizmu najlepiej oddaje posłanie polskiego bohatera, Ryszarda Siwca, który 8 września 1968 r. podczas uroczystości dożynkowych na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie dokonał samospalenia w proteście przeciwko inwazji wojsk komunistycznych na Czechosłowację. Ten nieugięty obrońca wolności pisał o „...
Krystyna Grzybowska
Dyżurny psycholog ekipy aktualnie rządzącej robi ponoć co dwa lata takie badania pod nazwą „diagnoza społeczna”, a ich wyniki ogłasza w mediach. Nie zrobiły one jak dotychczas większego wrażenia w świecie nauki ani tym bardziej w świecie rzeczywistym. Okazuje się jednak, że jak człowiek się weźmie w garść i spręży, może znów zostać dyżurnym psychologiem Platformy Obywatelskiej. Świadczy o tym ostatnia diagnoza społeczna Czapińskiego. Badania objęły trochę więcej osób niż w sondażach OBOP-u, bo  aż 26 tys. I co się okazało? Ponad 80 proc. narodu to ludzie szczęśliwi i zadowoleni z życia. A najbardziej białostoczanie. Gratulacje! A co czyni szczęśliwymi badanych przez Czapińskiego obywateli? Dobre zdrowie, udane małżeństwo, dzieci i pieniądze. Nie trzeba przeprowadzać badań, by...
Jan Tomaszewski
A tak na marginesie, to w temacie „pyskówek” rząd RP pełnymi garściami czerpie ze skopanych decydentów i wtórujących im pismaków wazeliniarzy, o czym świadczy wypowiedź „chłopo-ministra” w sprawie embarga nałożonego przez Rosję na nasze warzywa. Otóż szef resortu rolnictwa, niejaki Marek Sawicki, pod koniec czerwca publicznie zagroził, że jeśli negocjatorzy unijni nie wymuszą na Rosji zniesienia zakazu, to on osobiście wkroczy do akcji i będzie po sprawie. Podobno, jak mówią wtajemniczeni, prezydent Miedwiediew i premier Putin po groźbach ministra przez kilka nocy nie mogli zmrużyć oka, lecz mimo wszystko główny lekarz Rosji Genadij Oniszczenko oświadczył 6 lipca, że dopuszczenie warzyw z Polski zostaje bezterminowo odłożone. Na takie lekceważące potraktowanie kraju, który od tygodnia...
Ryszard Czarnecki
Właśnie ostatnio chadek Rivellini zaczął publicznie roztrząsać kolejną nieobecność swojego rodaka i domagać się, aby neapolitańczyk w końcu się zdecydował, co wybiera: fotel u siebie czy eurofotel. Było ostro, gdy Włosi swoje wewnętrzne, włoskie sprawy roztrząsali w stolicy UE. Jakoś się nie przejmowali, że Europa na to patrzy. Co więcej, nikomu z widzów nie przyszło do głowy, aby źle pomyśleć o Włoszech i Włochach, że swoje porachunki załatwiają na brukselskim forum. Tak to po prostu jest. Tak było, gdy szefa europosła Rivielliniego, premiera Silvio Berlusconiego – uwaga: podczas włoskiej prezydencji! – brutalnie atakowali na posiedzeniu PE w Strasburgu jego włoscy kompatrioci. Identycznie zdarzyło się, gdy po świetnym przemówieniu premiera Jej Królewskiej Mości, Tony’ego Blaira w tymże...
Marcin Wolski
Reszta to przyczyny zewnętrzne niezależne, wielowiekowe zaniedbanie, światowy kryzys i globalne ocieplenie. Nie bez znaczenia jest również opakowanie: niezależnie od samego produktu, reklamy telewizyjne wychowały tak społeczeństwo, aby reagowało na cechy zewnętrzne, np. uśmiech premiera, jego kurtkę, wystudiowane gesty. Ponadto psychologowie twierdzą, że istnieje coś takiego jak instynktowne odrzucanie oczywistej prawdy w obawie przed tym, co przynosi. Widać, że na ten syndrom jak na razie zapadła większość społeczeństwa. Kiedyś zapewne nastąpi masowe przebudzenie – oby nie po wyborach! Tak czy owak, nic nie może wiecznie trwać i trudno sobie wyobrazić, że za parę czy paręnaście lat głodny, zadłużony po uszy obywatel w niedogrzanej chałupie, do którego nie sposób dojechać,...
Jacek Kwieciński
Superdemokracja Najpierw grożono delegalizacją PiS-u (m.in. pytania w tzw. telegazecie „Co dalej z PiS?”, „Czy popierasz pomysł Palikota?”), potem badaniami psychiatrycznymi jej lidera, teraz Schetyna mówi o Trybunale Stanu dla J. Kaczyńskiego. Wszystko przed wyborami. Już samo takie stawianie spraw pokazuje… Właśnie, pokazuje, że mają rację ci, którzy „udając wariata”, prawią i piszą z ironią, że nie grozi nam przecież „krwawa tyrania” PO, Tusk nie jest „oprawcą”, a demokrację mamy super. Gdy to słyszę czy czytam, czuję się, jakbym żył w jakimś świecie alternatywnym. PS Ten sam autor (nagannie nie piszę, kto i gdzie, bo znów zostanę obwołany czyimś wrogiem), na podobieństwo grona mądrych panów z telewizji rozprawia o „wielkiej awanturze w Strasburgu”. Informuję go, że poza jego...
Robert Tekieli
Ale zmagania cywilizacyjne trwają nie tylko w miejscach pełnych życia. Dyrekcja Narodowego Cmentarza w Houston zakazała swoim pracownikom używać obraźliwych zwrotów typu „Bóg” czy „Jezus”. Mianowana przez Baracka Obamę dyrektorka tej jednej z największych amerykańskich nekropolii wyznaczyła sobie za cel walkę z aktami osobistej ekspresji religijności. Zamknięto kaplicę cmentarną, usunięto krzyż oraz Pismo Święte, a dawne miejsce modlitwy zostało przekształcone w „miejsce spotkań”. Teksty mów pogrzebowych i modlitw muszą być przedkładane do akceptacji przed pogrzebem. I są cenzurowane! Nie cierpię na niedowład wyobraźni, ale pani Arleen Ocasio przekroczyła jakąś kosmiczną granicę. Cenzura na cmentarzu. Basta. Nowojorska Biblioteka Publiczna planuje odkupić od spadkobierców Timothy’ego...
Antoni Łepkowski
Warto więc powtórzyć, że ani Polskie Państwo Podziemne, ani Polacy nie są odpowiedzialni za śmierć nieszczęsnych ofiar z Jedwabnego. Bez okupacji sowieckiej, potem niemieckiej i wywołanej nią demoralizacji nie byłoby zapewne tej tragedii. Wszystkim zwolennikom teorii o jedynej jej przyczynie – krwawym polskim antysemityzmie – daję pod rozwagę, że gdyby mieli słuszność, to w okresie międzywojennym tysiące jedwabieńskich stodół płonęłoby codziennie jak Rzeczpospolita długa i szeroka. Przeprosiny prezydenta nie tylko obrażają mnie i miliony moich rodaków, nie tylko stanowią potwarz dla ofiar poniesionych przez Polaków, ale przede wszystkim wzmacniają w opinii międzynarodowej fałszywy obraz naszego narodu jako najbardziej antysemickiego. I dlatego te przeprosiny sobie wypraszam.
Tomasz Terlikowski
Słowem – nagroda marzeń, przynajmniej w opinii pomysłodawców, którzy zapewniają, że ich jedynym celem jest pomoc małżeństwom, których nie stać na drogą procedurę. – Chcemy pomóc rodzinom, których pomoc państwa nie obejmuje – tłumaczy Camille Strachan z organizacji To Hatch. Jej szczytnych intencji nie rozumieją jednak nawet najzagorzalsi zwolennicy in vitro skupieni w Brytyjskim Towarzystwie Płodności. – Mimo że dostęp do skutecznego leczenia niepłodności w ramach NHS ciągle jest ograniczony i kosztowny, nie możemy tolerować tego rodzaju działalności – podkreśla Alison McTavish, sekretarz towarzystwa. A obrońcy życia nie pozostawiają na projekcie suchej nitki. – Ten pomysł jest wyrazem braku szacunku zarówno dla człowieka, jak i dla ludzkiego sposobu powstawania życia, którym jest...
Rafał Ziemkiewicz
Oczywiście, pamiętam, że kiedyś tak było. Ceną za to, że w ogóle na jakiś temat coś się ukazało, były rytualne frazy i zaklęcia, że niesłuszne, że wrogie i generalnie jesteśmy przeciw. Orwell czy inni klasycy ukazywać się mogli tylko z idiotycznymi, odkręcającymi ich wymowę wstępami Sandauera czy Sadkowskiego, i jasna sprawa, że nikt na to nie zwracał uwagi (rzecz dotyczyła zresztą nie tylko polityki, ale też, np., uznanej za szkodliwą, zachodniej kultury popularnej). Ale cytowane wyżej rozmowy, może Państwo nie uwierzą, odbywałem teraz z ludźmi młodszymi ode mnie, którzy „pryl” pamiętać mogą ledwie co, a rzecz uznają za oczywistą. Zjechała? No przecież MUSIAŁA, ale wszystko co trzeba przemyciła! Gdzie ja, faktycznie, żyję? Z powrotem w „prylu”? A jeśli, to w którym? Za późnego...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Historyczne było również samo poświęcenie, którego po raz pierwszy w Polsce dokonał arcybiskup lwowski Grigoris Bunatian, prymas Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego na Ukrainie. Towarzyszyli mu ks. Tadeos Geworgian, proboszcz katedry ormiańskiej we Lwowie, ks. prałat Cezary Annusewicz z Gdańska oraz proboszczowie z diecezji gliwickiej. Pełna ekumenia. Władze świeckie reprezentowali ambasador Armenii Aszot Galojan i wiceprezydent Gliwic Renata Caban. Przybyło wielu Polaków i Ormian, zarówno ze starej, jak i nowej emigracji, a także delegacje z Warszawy, Gdańska, Krakowa, Katowic, Wrocławia i Rzeszowa. W homilii arcybiskup podziękował Polsce za życzliwość okazywaną w ciągu wieków emigrantom ormiańskim, a także za wydatną pomoc materialną w niedawnej renowacji katedry ormiańskiej we Lwowie....
Piotr Lisiewicz
Ciągle wydzwania do mnie poseł z Poznania Jan Filip Libicki (niedawno w PiS, potem PJN, obecnie w klubie PO). Kabluje mi on ochoczo o przekrętach niektórych działaczy Platformy z Poznania. A konkretnie tych, którzy jego samego w PO nie chcą. Tłumaczy mi, że w duchu pozostanie zawsze pisowską wtyką w PO, a głupoty na swoim blogu wypisuje dlatego, że musi się uwiarygodnić. Powyższe cztery zdania to kompletna bzdura. Wyssałem je z brudnego palca. Ale niektórzy w PO będą mieć teraz wątpliwości, jak jest naprawdę. Ot, skutki reputacji pana posła. Zapewniam raz jeszcze: naprawdę nic mi nie kablował. Zresztą sprawdźcie billingi, skoro mi nie wierzycie.  Nieupolityczniony znajomy z podstawówki podzielił się ze mną refleksją, do jakiej doszedł w czasie sobotniej konsumpcji wódki w zacnym...
Robert Tekieli
Czy to jest demokracja? 600 000 osób chce zmiany obowiązującego prawa. Są wyrazicielami woli większości: od kilku lat zdecydowana większość Polaków jest za całkowitym zakazem aborcji. A nic się w tej kwestii nie zmieni i dalej będzie tak, jak jest. Jeśli demokracja ma być wyrazem woli demosu, to widać tu jak na dłoni, że mamy do czynienia z systemem oligarchicznym. Co więcej, może też stać się nieszczęście. Próba przeprowadzenia przez większość swojej woli może zaowocować tym, że następna ekipa przestawi radykalnie wajchę w lewo. Mówiąc językiem niektórych liberałów, „konserwatywny fanatyzm może utorować drogę zapateryzmowi”. Ale Polska to nie Hiszpania, i ten zapateryzm polityków, oligarchów, nie znajduje oddźwięku poza marginalnymi grupami społeczeństwa. Marginalnymi liczebnie, choć...
Krystyna Grzybowska
Gwiazdą tej parlamentarnej inauguracji był – jak się dziś okazało – europoseł PJN, a do niedawna PiS, Michał Kamiński, przezywany przez znajomych „Misiem”. Przebrzmiały już echa wystąpienia Zbigniewa Ziobry i Marka Siwca. Do akcji przystąpił Michał Kamiński. Jest gościem wszystkich możliwych mediów, nie tylko dlatego, że są wakacyjne ogórki i ciężko zaprosić sensownego polityka do udziału w programie, ale także dlatego, że Misiu wywęszył spisek w łonie Prawa i Sprawiedliwości i przepowiada, że po wyborach prezesem partii będzie Zbigniew Ziobro. Europoseł w obu telewizjach – TVP i TVN błyszczy (dosłownie i w przenośni) od stóp do głów i wyżywa się na Jarosławie Kaczyńskim oraz innych politykach partii, w której robił karierę przez tyle lat. Ale rzeczywistość przerosła marzenia Kamińskiego...

Pages