Felieton

Krzysztof Wyszkowski
Taki jest koncept pijarowski rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ale w sprawie Otwartych Funduszy Emerytalnych jest odwrotnie. Tu już nie tylko nie trzeba być rosyjskim pilotem, ale choćby tylko krajowym ekonomistą. Do tej propagandy nada się każdy, nawet Ireneusz Krzemiński (socjolog) i Jan Lityński (matematyk). Że się na gospodarce nie znają? Ależ pierwszy jest członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, a drugi doradcą społecznym prezydenta Komorowskiego… Że Krzemiński sam przyznawał, iż nie wie, czy coś rozumie, bo przed programem w telewizji nie zatelefonował do Filara, a Lityński też powtarza tylko to, co usłyszał od Wóycickiej? To wszystko nieważne, bo w tej propagandzie nie o funkcjonowanie OFE chodzi, lecz o to, że rząd nie ma wyjścia – już, natychmiast, w tej chwili...
Jacek Kwieciński
Symetria i nadmuchiwanie Stwierdziłem, że średnio odczuwam zmianę nastawienia mediów do opozycji. Nadal przeważa tzw. symetria. Nawet w ściśle określonej krytyce rządu prawie zawsze, czasem totalnie nie ą propos odnajdujemy „uzupełnienie”: „z drugiej strony PiS”. Wyłączna krytyka tych, którzy trzymają wszystko w łapach, byłaby bowiem mało elegancka. Nieobiektywna. Chyba że chodzi o opozycyjną (?) SLD. Nadmuchiwanie Napieralskiego uzupełnione wypowiedziami L. Millera oznacza ni mniej, ni więcej jak propagowanie komunizmu (a tak!). W mediach konserwatywnych. Stalin, Jaruzelski, ciągłość Najpierw Sąd Najwyższy zajął się majątkami zagrabionymi (znacjonalizowanymi) przez sowieciarzy. Teraz Trybunał Konstytucyjny będzie oceniał legalność stanu wojennego. Wszystko na podstawie...
Jacek Kwieciński
Czy także z uwagą przysłuchuje się argumentom z lekka polukrowanych (młodością tytularnych liderów) rodzimych neokomunistów i lewackich apologetów tego systemu w świecie? Z tego, co pisze, można wyciągnąć wniosek, że stał się wyznawcą teorii: prawda leży zawsze pośrodku. To teoria fałszywa. W najważniejszych sprawach absolutnie nie leży pośrodku. Swoją obecną postawę Zaremba tłumaczy z dumą tym, że wszystko poddaje głębokiemu przemyśleniu. Ja zaś nazwałbym to inaczej: miałkością, nijakością, jeśli nie relatywizmem. W Polsce zaiste brak integralnej prawicy. A efektem pookrągłostołowej krzyżówki ustrojowej były/są najróżniejsze zawirowania. Uderza całkowity zanik medialnego fair play, maniera grania w chórze vs samodzielność. Ale pomińmy to. Mam skazę. Nigdy poglądów nie zmieniłem i nie...
Marcin Wolski
Dość szybko również telewizje zachłysnęły się moralnym ekshibicjonizmem, a przeciwników „bigbrotherów” po prostu wdeptano w linoleum w studio. Coraz liczniejsze programy mentalnych kucht promowały eksponowanie tego, co dotychczas ludzki wstyd i opinia sąsiedzka kazały skrywać na dnie duszy. Zapomniano, że hipokryzja to hołd, jaki występek przez wieki składał cnocie. Wreszcie rozpuścili języki politycy. Pal sześć, kiedy kloaka lała się z gęby gminnym watażkom, niestety wkrótce dosadny styl wykwitł na ustach osobników z doktoratami... Tolerowano go, kiedy „cham był nasz”, a jego metody miały służyć pognębieniu wroga. Ciekawe, że każdy z wymienionych przejawów postępującego schamienia we właściwym czasie był do powstrzymania. Dlaczego więc się rozplenił? Komu zabrakło odwagi, żeby...
Ryszard Czarnecki
Uważam, że żaden z tych scenariuszy nie będzie powtórzony jesienią w Polsce. W wariancie budapeszteńskim – niestety. W wariancie praskim i bratysławskim – na szczęście. Zacznę od Węgier. Są dwie główne (może nawet dwie i pół) różnice między nami a nimi. Po pierwsze, Fideszowi sprzyjała – zwłaszcza od czasu kompromitującej szczerości Gyurscaniego – spora, lecz nie większościowa część środków masowego przekazu w tym kraju. Po drugie, Orban mógł sytuować się, w dużej zresztą mierze taktycznie, jako lider formacji centroprawicowej, a nie prawicowej, bo na prawym skrzydle miał i ma jeszcze bardziej nacjonalistyczną partię Jobbik. To ona właśnie, uzyskując poparcie kilkunastu procent Madziarów, była dla liberalnych i lewicowych mediów, nie tylko na Węgrzech, „czarnym Piotrusiem”, głównym...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Sprzeciw wobec decyzji o uhonorowaniu Bandery wyraża także partnerski Zamość. Do tamtejszej Rady Miasta wpłynęły dwa wnioski. Jeden w imieniu Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu złożyła Teresa Radziszewska, drugi, w imieniu grupy obywateli – Arkadiusz Dygas. Obydwa pisma wnosiły o wyrażenie dezaprobaty wobec decyzji miasta partnerskiego. W tej sprawie 22 lutego br. odbyło się posiedzenie komisji oświaty Rady Miasta z udziałem dyrektorów wydziałów miejskich. Sala przeznaczona na obrady komisji nie mogła pomieścić radnych, dziennikarzy oraz osób zainteresowanych tematem, dlatego obrady zostały przeniesione do sali plenarnej. W pierwszej kolejności głos oddano Teresie Radziszewskiej, Janinie Kalinowskiej i Zofii Szwal, przedstawicielkom Stowarzyszenia. Szczególne...
Rafał Ziemkiewicz
Z jakiegoś powodu pani Paradowska nawet nie bierze pod uwagę, że kwestia, czy się kogoś zabije ciosem pałki w ciemię, czy przez zrzucenie ze schodów, niewiele zmienia. Nawet jeśli szkielet Pyjasa nosi obrażenia typowe dla upadków z wysokości, to od tego do uznania za prawdziwą wersji SB, jakoby student się upił i spadł ze schodów sam z siebie, bez niczyjej pomocy, jeszcze daleko. I za wcześnie rehabilitować sprzedajnego eksperta, który SB taki papier wypisał, a sam, nie wiedząc, że jest nagrywany, szczerze oznajmiał, że to przecież jasne, że „ktoś Pyjasowi dał w mordę”. Rzecz w tym, że w pewnych sprawach – tam, gdzie idzie o szeroko pojęte dobre imię służb PRL i ich różnorakiej kontynuacji – pani Paradowska wydaje się zupełnie niezdolna do wątpliwości. To zresztą cecha całej tej...
Krystyna Grzybowska
Ale najciekawsze były rozważania na temat: jakie majtki lubią mężczyźni. Różne celebrytki przyniosły różne majtki i zachwalały ich zalety. Nie rozbierały się dla zademonstrowania gustów, ale wszystko przed nami. No i najważniejsze: czy chcesz wyglądać jak mieszkanka Manhattanu? Ależ oczywiście, że chcę. Chce tego każda dziewczyna w każdej pipidówie. O niczym innym nie marzy. Manhattan to po prostu wielki świat. Potem w gminnym sklepie można zadawać szyku – patrzcie, jestem z Manhattanu! Tylko czy ludzie pracujący miast i wsi kapują, co to jest Manhattan. Nieważne. Ważne, że robimy wodę z mózgu i to taką z bąbelkami. Robienie wody z mózgu jest pożytecznym zabiegiem na rzecz podrzucania społeczeństwu tematów zastępczych, mianowicie zastępujących prawdziwe problemy kobiet i mężczyzn w...
Robert Tekieli
Bez hipotezy Boga nie da się stworzyć intelektualnie uczciwego obrazu świata. A jednak takie właśnie materialistyczne myślenie dominuje europejską nowożytność. Zachodniej kulturze sferę ducha amputowano przy pomocy brzytwy Ockhama. Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. Jednak narzędzie mające na celu przystrzyżenie zbyt spekulatywnej kreatywności scholastyków zamieniło się w piłę tarczową, którą ogołocono świat do tego, co dostępne zmysłami i powtarzalnym doświadczeniem. Brzytwa Ockhama jest rodzajem znieczulenia, narzędziem, które nie zwiększając szansy na odkrycie prawdy, tworzy złudzenie, że może pomagać w jej znalezieniu. A bywa narzędziem tak samo zwodniczym jak zasada, że prawda leży pośrodku. Czasami nie leży. Odrzucenie hipotezy istnienia świata duchowego jest konsekwencją...
Tomasz Terlikowski
Następnego dnia otworzyłem portal poświęcony Fronda.pl, by jak co dzień dorzucić do niego strawy, skomentować jakieś wydarzenie i popracować. Ale pierwsze newsy, które tam zobaczyłem, wybiły mnie zupełnie z chęci do pracy, a nawet mocniej – z chęci do życia na takim świecie. Pierwszy dotyczył Roberta Latimera, który zamordował niepełnosprawną córkę, został za to skazany na jedenaście lat, wreszcie przedterminowo zwolniono go z więzienia, a wreszcie zaproszono do radia, by opowiedział o swoich przemyśleniach. A on ochoczo spełnił tę propozycję i zabrał się za wyjaśnienie, że morderstwa wcale nie żałuje, że udusiłby córkę spalinami samochodowymi jeszcze raz, a wszyscy, którzy go krytykują, są „bandą aroganckich zacofańców religijnych. Wcale nie zależy im na dobru Tracy. To są sadyści i...
Antoni Łepkowski
Z postawy i męstwa mojego dziadka jestem dumny i jedynie obawa, że zabrakłoby mi Jego odwagi nie pozwala mi powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że na miejscu dziadka zachowałbym się dokładnie tak samo jak On. Odrzucam zupełnie obce mi antysemickie poglądy lub czyny jako odrażające. Wypraszam sobie u potencjalnych polemistów posądzenia o antysemityzm jedynie dlatego, że nie zgadzam się z tezą o wszechobecnej i wyssanej przez Polaków z mlekiem matki krwiożerczej postawy wobec Żydów. Mimo że rodzą mój wstyd antysemickie idy z marca ’68, to nie zaakceptuję kneblowania ust oponentów Michnika i Blumsztajna argumentami o rzekomo antysemickiej motywacji krytyków ich poglądów. Ostatnio tego rodzaju automatyzm w ocenie osób demonstrujących odmienne poglądy od np. „Gazety Wyborczej” szczęśliwie...
WIS
Hołdys ocalony Kilka osób dało się zmylić Zbigniewowi Hołdysowi i przypisało mu cechy, których muzyk nie ma. W związku z tym opisały odejście Hołdysa z „Wprost” jako efekt zniechęcenia jednopartyjną linią pisma. Hołdys zaprotestował, obrzucając te osoby mięsem, natomiast z miejsca zaczął podlizywać się Tomaszowi Lisowi deklaracjami, jak bardzo go lubi. Chyba ocalił skórę, nawet „Gazeta Wyborcza” stanęła w jego obronie. Otoczyć PiS kordonem sanitarnym Na łamach „Polityki” Jacek Żakowski zapytał Leszka Millera o to, czy Prawo i Sprawiedliwość to partia, która powinna zostać zdelegalizowana: „Nie. Ale powinna być otoczona kordonem sanitarnym. PiS może być w Sejmie, powinno mieć swoje wydawnictwa i fundacje, ale nie powinno być dopuszczone do udziału we władzy”. W sumie dość łaskawie...
Jacek Kwieciński
Tylko Anodina Rosjanie nadal ukazują nam korzyści, jakie przyniosło dzisiejszej Polsce przystąpienie do obozu moskiewskiego. Zaserwowali nam powtórkę z tow. Anodiny. Powtórzyli, że Rosjanie ze Smoleńska, Tweru i Moskwy nie ponoszą ni grama odpowiedzialności za katastrofę. Na tym tle zauważę, że R. Sikorski niemal broni tej funkcjonariuszki Putina. Uważa też, iż w sprawie tragedii „prawie wszystko już wiadomo”. Raport MAK-u należy więc tylko „dopełnić”. I przejść nad sprawą do porządku dziennego. Sikorski oświadczył też, że ma zaufanie do instytucji swojej Polski. Ja nie mam, włączając w to Sikorskiego i jego ministerstwo. Mali i słabi Sikorski chwali się, że szefowie MSZ-ów naszych największych sojuszników, Rosji i Niemiec, nie dzwonią do niego z instrukcjami. A po co mieliby to...
Jacek Kwieciński
Rozprawianie o niej to przyjmowanie za pewnik, że partia władzy się rozpadnie. Traktuję to wyłącznie jako pobożne życzenie. W PO dobrze wiedzą, czym grożą podobne podziały. Polacy mogą być Tuskiem zmęczeni, ale obalenie wodza sprawą łatwą nie jest. Ponadto wszystkie Gowiny zaakceptują alians z postkomunistami. Awans tych ostatnich nie sprawia mi żadnej Schadenfreude. To jest partia zapaterowska, partia wielbicieli Jaruzelskiego, przepojona sentymentem do PRL. Już ew. żebracze (a bezskuteczne) gesty PiS-u na rzecz aliansu z SLD byłyby przekroczeniem granicy przyzwoitości o dalekosiężnych skutkach. Nie do naprawienia. Bezustanne nadymanie balonika optymizmu (nie myślę tu o niejako obowiązkowym zachowaniu samej partii) uważam za wręcz demobilizujące. Należałoby raczej uświadomić zwolennikom...
Ryszard Czarnecki
Gdy słyszę różnych pajaców – ekspertów występujących w mediach polskich i zachodnich, którzy klaszczą w uda z radości, że upadł Mubarak, przypomina mi się podobna sytuacja sprzed ponad 30 lat, gdy podobni kretyni pląsali z uciechy, że w Iranie demokracja obaliła brytyjskiego dyktatora, szacha Reze Pahlawi. Ci polityczni krótkowidze nie przewidzieli, że ajatollah Chomeini i jego kolesie, islamscy ekstremiści, mogą być sto razy gorsi, prześladować chrześcijan, walczyć z Zachodem i pracować nad własną bronią nuklearną. Dziś, w kontekście Egiptu, podobni „eksperci”, intelektualni hultaje, równie bezrefleksyjnie biją brawo demonstrantom w Kairze, przy okazji urządzając telewizyjną, antyamerykańską hecę. Oczywiście, zaraz usłyszę, że funkcjonujące w Arabskiej Republice Egiptu Bractwo...
Marcin Wolski
Dlatego pracownicy Frontu Ideologicznego mają zadania trudniejsze, a metody, którymi się posługują, muszą być bardziej wyrafinowane. Najczęstsza to przykrycie tematu innym. Prezydent popełnił gafę, premier znów ściemnił, minister się skompromitował... Zaraz znajduje się inny gorący temat. Trojaczki z dwoma głowami, klęska żywiołowa, skandal w sferach celebryckich. To, za co opozycję czołgano by tygodniami, przelatuje i znika w morzu papki. Poseł opozycji, np. Dorn, ma mądre wystąpienie, którego nijak nie idzie ugryźć. No to przypomni mu się jego chwile słabości w Sejmie (a pokażcie choć jednego posła, który takiej słabości nie miał), powróci do anegdot z psem, odkurzy jakieś stare cytaty... Jeśli coś ma świetną treść, zaatakuje się formę, jeśli i jedno, i drugie jest nie do...
Antoni Łepkowski
Wspomniany Nowak nie widzi jeszcze żadnych wpadek prezydenta jakiego mamy. Specjalista od dożynania watah i pozbawiania Bydgoszczy praw miejskich, Radosław „ja też jestem ze wsi” Sikorski, zaleca posłowi od oglądania lesbijek, jedynie klapsa i trzydzieści pompek. Co prawda nadal można trafić do władz samorządowych mimo kupowania konkurencyjnego sztabu wyborczego i nie traci się mandatu poselskiego za wypowiedzi o staruchach, wysiadujących dla rozrywki we wspaniale zorganizowanych przychodniach lekarskich. To wszystko prawda. Ale też zważyć należy, że będąc celebrytą, można już publicznie ogłosić, że nie popiera się Platformy. Można nabijać się z hrabicza, rozsiadającego się jak prostak w obecności damy i z – pożal się Boże – protokołu dyplomatycznego, którego członków wstydziłby się...
Rafał Ziemkiewicz
Projekt przyjęty tak ciepło do dzisiaj w życie wejść nie zdołał. Natomiast od tego czasu – uwaga, uwaga – zatrudnienie w ministerstwach wzrosło o 34 proc., a w urzędach wojewódzkich o 37 proc. Takie liczby podał „Dziennik Gazeta Prawna”, który zainteresował się sprawą, i liczb tych nie sposób zakwestionować, bo gazeta uzyskała je na drodze oficjalnej, u źródła, od wspomnianych instytucji. Cóż można do tego dodać? Wszelki komentarz wydaje się równie zbyteczny, jak do innej informacji z tego tygodnia. Że szumnie ogłaszana rewolucja legislacyjna, zwana też październikową, w której ramach rząd PO wprowadzić miał sto reformujących państwo ustaw, cichutko i ostatecznie się zakończyła na dwudziestu ustawach, niemal wyłącznie wnoszących drobne poprawki do wcześniejszych. Proszę nie sądzić,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Odpowiedź przyszła szybko, gdy prowadząc kwerendę do książki pt. „Księża wobec bezpieki”, natrafiłem na akta kontaktu operacyjnego o ps. „Ala”, udzielającego funkcjonariuszowi SB informacji o sytuacji w redakcji „Znaku” i o działalności nowohuckiego proboszcza ks. Józefa Gorzelanego, sympatyka „Solidarności”. Sam nie rozszyfrowałem pseudonimu, ale kwerenda prowadzona przez inne osoby jasno wykazała, że pod pseudonimem „Ala” zarejestrowano red. Halinę Bortnowską, współpracownicę i przyjaciółkę Józefy Hennelowej, a zarazem tak jak ona zajadłą przeciwniczkę lustracji. Nawiasem mówiąc, za ujawnienie tych akt dostało mi się także w recenzji napisanej przez ks. redaktora naczelnego Adama Bonieckiego. Sprawa ta w mojej pamięci odżyła na nowo, gdy ostatnio na prośbę wspomnianego Romana...
Tomasz Terlikowski
Kolejnym dowodem na to jest najnowszy, tegoroczny „Yearbook of American & Canadian Churches”. Wynika z niego, ni mniej nie więcej, że ci, którzy na reformy postulowane przez niemieckich teologów już się zdecydowali, nic na tym nie zyskali. A ci, którzy twardo stoją przy Ewangelii (na różny sposób interpretowanej) – zyskują. Wzrost liczby wiernych odnotowały w ubiegłym roku (w porównaniu z poprzednim): Kościół katolicki (o 0,57 proc.), zielonoświątkowe Zbory Boże (o 0,52 proc.), Adwentyści Dnia Siódmego (o 1,42 proc.), Charyzmatyczny Kościół Boży (o 0,38 proc.). Natomiast po raz pierwszy od wielu lat niewielki spadek (niespełna pół procenta, ale trzeba pamiętać, że przez ostatnie lata było to najdynamiczniej rozwijające się wyznanie w Stanach Zjednoczonych) zanotowała najbardziej...
Robert Tekieli
Tusk mógł zrobić największą głupotę, a media milczały. W końcu: Tusku, musisz. I jakiś czas temu skończyło się. Orkiestra zaczęła grać inną melodię. Patrząc na kolejne krytyczne wobec rządu serwisy informacyjne, Tusk miał powiedzieć „K… Ktoś tam przekręcił wajchę” napisała „Polska The Times”. Znowu jakaś zasłona na chwilę spadła. Dokładnie tak samo było z rządem Millera. Czas ochronny i nagle tsunami krytyk. Na jedno pstryknięcie. Jednym ruchem ręki przestawiona wajcha. Jedną decyzją można zmienić ton komunikatów kierowanych do społeczeństwa. Czyją decyzją? Jak czują się w tym wszystkim dziennikarze? W świecie wyobrażonym żyjemy w demokratycznym, wolnym kraju. Normalnym. Zwyczajnym. W świecie rzeczywistym jesteśmy posttotalitarną hybrydą. W której władzę oddano za własność. Za banki,...
Krystyna Grzybowska
Obojętność i prześladowania Chrześcijaństwo, a katolicyzm w szczególności, jest kulą u nogi ideologii hipokryzji i zakłamania, rządzącej Europą Zachodnią i, niestety, także Wschodnią, o Polsce nie zapominając. O tym, jak traktowane jest chrześcijaństwo w europejskim świecie zachodnim, świadczy los chrześcijan w Sudanie. Europa przyglądała się przez 50 lat wojnie muzułmańskiej północy Sudanu z chrześcijańskim, w większości katolickim, południem. Jeszcze przed wycofaniem się kolonizatorów brytyjskich i egipskich w 1955 r. rozpętała się wojna domowa. Chrześcijańska ludność murzyńska domagała się innego podziału ogromnych zasobów naturalnych, innego podziału władzy oraz zmiany statusu religii islamskiej w państwie. Wstrząsające są dane o prześladowaniach chrześcijan z południa Sudanu....
WIS
Piramida cenzorów „W polskiej narodowej piramidzie zwierząt brakuje mi jednego stworka: dżdżownicy. Powinna pełzać chytrze między piórami na grzbiecie koguta i nie dać się dziobnąć. Nazywa się Donald Tusk. Tusk nie jest mężem stanu, choć niektórzy twierdzą, że jest. Gdyby nim był, zaoferowałby Polsce rozwiązanie śmiałe i przecinające gangrenę. Rzuciłby na szalę cały swój autorytet, by pogodzić ludzi i zaoferować im lepsze jutro. Nie ujadałby na otaczającą go sforę, zająłby się nami – narodem. Przeforsowałby ordynację wyborczą, która dałaby szansę społeczeństwu na wygnanie z Sejmu tego, co nas tak męczy, dusi i depcze. Przynajmniej spróbowałby”. Po m.in. tych słowach zakończyła się współpraca Zbigniewa Hołdysa z tygodnikiem „Wprost”. Redakcja odrzuciła felieton, w którym Hołdys dokładał...
Krzysztof Wyszkowski
Postawiły go pod pręgierzem dopiero jego obleśne dowcipy o homoseksualistach. Widać rację ma Warzecha pisząc: „Gdyby zażartował sobie z katastrofy smoleńskiej, z Jarosława Kaczyńskiego, z jego nieżyjącego brata, gdyby rzucił coś rubasznego w stylu posła Niesiołowskiego (…), to nie tylko nie miałby problemów, ale jeszcze by go klepali po plecach”. Jednak nawet wobec homofobii znalazł się wesołek, który usiłował wybryk Węgrzyna lekceważyć. Węgrzyn demonstrował swoje chamstwo od dawna, gdy walczył z „kaczyzmem” w komisji pod przewodnictwem Andrzeja Czumy. Teraz sam wskazał Czumę jako swojego nauczyciela od różnicowania gejów i lesbijek, co świadczy o tym, że takie nastroje są w Platformie czymś powszechnym. Czym różni się wulgarność Węgrzyna od wulgarności prezydenta Komorowskiego z jego „...
Piotr Lisiewicz
Był Babiuch, jest Cieniuch. Nazwiska o tej końcówce, nawet mniej kuriozalne, brzmią w Rosji jak u nas niektóre czeskie. Według krążącej niegdyś anegdoty, Edwarda Babiucha na premiera PRL miał wybrać w lutym 1980 r. pijany Breżniew, gdy podczas wyczytywania nazwisk kandydatów wzbudziło ono wesołość sowieckich towarzyszy. A kto wybrał gen. Mirosława Cieniucha na szefa Sztabu Generalnego WP? Nie wiemy, w TVN podali, że Komorowski. Przewaga Cieniucha nad Babiuchem rysuje się jasno. Babiuch studiował zaledwie w Centralnej Szkole Partyjnej przy KC PZPR, a Cieniuch aż w Akademii Wojsk Pancernych ZSRR w Moskwie. Notabene było to za... Babiucha. Propozycja „wymiany doświadczeń w sferze unowocześnienia sił zbrojnych i nawiązania roboczych stosunków”, jaką Cieniuch złożył rosyjskiemu szefowi...
Jacek Kwieciński
Zapewne proces zmęczenia się Tuskiem się rozpoczął. Ale nawet uwzględniając, że kryzysu, zwłaszcza finansowego, bynajmniej nie mamy za sobą, jak długo ten proces potrwa, kiedy nastąpi jego finał? Raczej na pewno wynik wyborczy Platformy Rządowej będzie słabszy, niż jeszcze niedawno się spodziewano. Ale przecież równocześnie rośnie poparcie dla SLD, a to ugrupowanie: a) przywołuje z powrotem w swoje szeregi weteranów PRL; b) nie rezygnuje, jak lewactwo wszędzie, ze swojej destrukcyjnej cywilizacyjnie „poprawnej” agendy w tzw. nadbudowie. Raczej więc trudno wyglądać z utęsknieniem rządów nad Polską koalicji czeredy Tuska z postkomunistami. Myślę też, że jeśli Tusk utrzyma premierostwo, doczołga się jakoś do wyborów kolejnych. A do nich mamy szmat czasu. Wydaje się także, że zarysowujący się...
Piotr Lisiewicz
W ramach sobotniego zebrania Akcji Alternatywnej Naszość odwiedzamy w nocy kolegę, który złamał nogę. Ktoś przerzuca kanały telewizyjne. Na jednym czarny z białym okładają się pięściami w rękawicach. O co im poszło? O babę pewnie. Wiadomo, baby nic dobrego. Łyk wiśniówki. Na następnym kanale pieszczą się dwie lesbijki. O, to coś dla posła Węgrzyna! Któż to puszcza te bezeceństwa? Nazywa się to Tele5. Dyrektor programowy: Tomasz Wołek. Ciekawe, że taka „GW” pomstuje na niewinnego erotomana gawędziarza Węgrzyna, a hardcorowy Wołek to jej szanowany publicysta. Kuma ktoś tę logikę? Wracam w ubiegłą środę z Warszawy do Poznania. Na Centralnym słyszę komunikat, że Grabarczykowi pękła szyna i pociągi są opóźnione. Zaczepiam zdyszanego przedsiębiorcę, co to myślał, że zaraz odjedzie mu pociąg...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Jeszcze bardziej fałszywie zabrzmiało zapewnienie, że „Znak” nie wytoczy mi procesu sądowego za podanie do publicznej wiadomości informacji o atakach na Kościół katolicki, w tym zwłaszcza na kardynała Adama Stefana Sapiehę. Fałszywie, bo moim zdaniem wystarczy tylko lekkie drgnienie małego palca Grossa, Michnika czy innego „autorytetu moralnego”, a wydawnictwo wystrzeli ze wszystkich swoich armat. Nawiasem mówiąc, będzie to bardzo ciekawy proces – środowisko uważające się za katolickie przeciwko księdzu katolickiemu. Już dziś układam długą listę osób, które mam zamiar powołać na świadków. Lista zmusi kurię krakowską do przerwania uporczywego milczenia, a już to będzie sukcesem. Jednak największym zaskoczeniem w czasie tej konferencji było niespodziewane wystąpienie dyrektor wydawnictwa...
Jacek Kwieciński
Zapewne przesadzam, ale niezmierzona wręcz arogancja, zgoła bezczelność premiera i jego ministrów tylko się nasila. Czy to dowód nerwowości, zmęczenia Tuska oraz efekt sporów wewnątrzpartyjnych? Czy też uzasadnionej (niestety), przynajmniej czasowo, pewności siebie, poczucia, że można sobie pozwolić na wszystko? Zapewne proces zmęczenia się Tuskiem się rozpoczął. Ale nawet uwzględniając, że kryzysu, zwłaszcza finansowego, bynajmniej nie mamy za sobą, jak długo ten proces potrwa, kiedy nastąpi jego finał? Raczej na pewno wynik wyborczy Platformy Rządowej będzie słabszy, niż jeszcze niedawno się spodziewano. Ale przecież równocześnie rośnie poparcie dla SLD, a to ugrupowanie: a) przywołuje z powrotem w swoje szeregi weteranów PRL; b) nie rezygnuje, jak lewactwo wszędzie, ze swojej...
Krzysztof Wyszkowski
Kwaśniewski różni się od Tuska tym samym co od Millera – „Olek” nie jest chamem. Jest mściwy, potrafi pobrudzić sobie ręce, otaczał się moczarowcami, ale jego styl jest bliższy postawie Geremka niż Moczara. Za to Tusk i Miller, choć dzieli ich dziesięć lat wieku, są osobowościami psychologicznie prawie bliźniaczymi. Jeszcze jeden pośredni, ale może najważniejszy dowód tych różnic. Nikt tak nie nienawidzi Kaczyńskich, jak dwa lustrzane odbicia: Miller i Tusk. Gdy jeden stężały od pogardy i wrogości mówi: „Pan jest zerem”, a drugi chwali się: „Chciałem zabić”, to razem stanowią polityczne alter ego. O Millerze płk. Z., zaufany człowiek Kiszczaka, powiedział kiedyś tak: „Leszek? On u nas piwo nosił”. Tusk może piwa nie nosił, ale w czasach, gdy był tylko „macherem z zaplecza”, znał się...
WIS
PraPremiera i tyle Tygodnik „Newsweek” pisze o ambitnych planach szefa SLD: „Przygotowania partii do rządzenia koordynuje Sergiusz Najar, były wiceminister spraw zagranicznych, związany z wpływowym na lewicy środowiskiem Stowarzyszenia Ordynacka. Napieralski wierzy, że jego partia będzie po wyborach języczkiem u wagi i to od jego decyzji będzie zależeć, jaka powstanie koalicja – a więc, czy PO zachowa rządy, czy też do władzy wróci PiS. Jeśli wynik wyborów na to pozwoli, Napieralski będzie mógł grać o najwyższe stawki. Stanowisko wicepremiera – albo do spraw społecznych, albo do spraw nauki i innowacji – to oczywiste minimum. Ale dziś w SLD mówi się coraz częściej o fotelu premiera”. Na pocieszenie warto przypomnieć, że żaden z facetów, którzy zbyt wcześnie czuli się premierami,...
Krystyna Grzybowska
Cierpienia narodu niemieckiego Niemcy zdawali sobie sprawę z konieczności rozliczenia się z nazistowską przeszłością, ze zbrodniami popełnionymi na Żydach i narodach Europy, nic więc dziwnego, że temat cierpień wypędzonych, tragedii mieszkańców zbombardowanego przez aliantów Drezna i inne skutki rozpętanej przez Hitlera wojny były przez wiele lat tematem tabu. W Karcie Niemieckich Wypędzonych ze Stron Ojczystych ogłoszonej 5 sierpnia 1950 r. podkreśla się „rezygnację z zemsty i odwetu”. Sprawa tzw. wypędzonych odżyła w końcu lat 90., kiedy na czele ich związku stanęła Erika Steinbach. Jej stosunek do II wojny i jej skutków, do Polski i Polaków, znalazł zrozumienie i poparcie wśród intelektualnych elit niemieckich i polityków. Szczególne nasilenie ataków na Polskę zanotowano w...
Antoni Łepkowski
Ostatnio na kanwie propozycji wyrobu PiSopodobnego, tzn. „Polska Jest Najważniejsza”, w trybie pilnym i na poduszkach, jak z paszportami Ryszarda Ochuckiego i Aleksandry Kozeł z „Misia”, w okresie vacatio legis, dzięki inicjatywie Senatu RP zakazano w kodeksie wyborczym umieszczania płatnych spotów wyborczych w mediach. Tryb przeprowadzenia zmian, które trwały całe sześć dni, stanowi nie tylko przykład skandalu legislacyjnego, ale także determinacji skleconej w tym celu koalicji, popierającej ów dziwaczny pomysł. PO, PSL, PJN i SLD mają dobre powody, by zakazać spotów reklamujących partie polityczne. Sprzeczne z zasadą wolności gospodarczej ograniczenia reklamy medialnej muszą, w naszym systemie prawnym, wynikać z okoliczności istotnych. Dlatego dla ochrony konsumentów nie wolno w...
Ryszard Czarnecki
Reasumując: szkoła warszawska widziała źródło polskich tragedii w obcych, szkoła krakowska w nas samych. Nie jestem zwolennikiem mechanicznej tezy, że „prawda leży po środku”, choć jest ona wygodna na wiele okoliczności. Ale zapewne owa sentencja sprawdziłaby się w tym przypadku – realną przyczyną naszych narodowych dramatów były i oczywiste powody zewnętrzne, i w pokaźnym wymiarze powody wewnętrzne. Ja osobiście skłaniałbym się nieco bardziej w stronę szkoły krakowskiej, ale może przede wszystkim nie tyle i nie tylko z powodów merytorycznych, lecz ze względów pedagogicznych. Szkoła krakowska upatrując powodów polskich dziejowych przegranych w nas samych, dawała nadzieję, wręcz szansę, że eliminacja naszych narodowych grzechów, wad, przywar, słabości może doprowadzić do zwiększenia...
Rafał Ziemkiewicz
Gdyby ornitolog nie fruwał, to pewnie uwierzyłbym jego źródłom bez zastanowienia. Bo obecna sytuacja w PO jest – jak wszyscy wiedzą – napięta. Wiadomo, że nawet przy najlepszych układach partia rządząca nie poprawi wyniku z 2007 r. – a to znaczy, że nie wszyscy, którzy dziś mają mandaty poselskie, mogą liczyć na następną kadencję. A nie dość, że miejsca na krze coraz mniej, to jeszcze dodatkowo ograniczają je fanaberie kierownictwa, które najpierw wymyśliło parytety, potem zapowiedziało, że na „jedynki” da ministrów, bo ci są bardziej popularni od lokalnych działaczy (Grabarczyk jako wyborcza „lokomotywa” – cóż za metafora i wróżba! Szczerze życzę, żeby się spełniła), a teraz mówi się jeszcze o bezpartyjnych celebrytach. W tej sytuacji dla wygryzienia posłanki z miejsca na liście jej...
Robert Tekieli
Pielęgnuję dziś w sobie myśl, że istnieją dwie Polski. Że ludzie myślący i czujący zupełnie inaczej nie muszą być, co do jednego, członkami piątej kolumny. Że mają prawo do przeżywania swej polskości zupełnie inaczej niż ja. Są widzący sprawę prościej. Dla nich „Gazeta Wyborcza”, TVN to narzędzia niszczenia Kościoła, instytucje będące emanacją środowisk działających na szkodę narodowej wspólnoty. Myślę o tym, przyglądając się reakcji „Gazety Wyborczej” na film Petera Weira o gułagu. Najnowszy obraz twórcy „Pikniku pod wisząca skałą” i „Stowarzyszenia Umarłych Poetów” jest pierwszą hollywoodzką superprodukcją o sowieckich zbrodniach przeciwko ludzkości. Świat Zachodu wie o zbrodniach nazistowskich, nie ma natomiast pojęcia o ludobójstwie komunistycznym. Chińskim i bolszewickim. W...
Krzysztof Wyszkowski
Miałem w pamięci smutny obraz grupy patriotycznej młodzieży, skupionej wokół ks. Zycha, która po śmierci sierżanta Karosa została przez władze PRL strasznie poniżona, a przez tzw. opozycję porzucona i zapomniana. Ponadto wydawało się, że kierownictwo „Solidarności” ma obowiązek zapobieżenia ewentualności tworzenia się grup insurekcyjnych, które mogłyby zostać wykorzystane przez komunistyczną policję polityczną do jakichś prowokacji czy manipulacji. Dziś już nie całkiem rozumiem, skąd brało się moje ówczesne głębokie przekonanie o nadzwyczajnie patriotycznym nastawieniu ogółu polskiej młodzieży i możliwości wybuchu gwałtownych zamieszek. Kilka lat wcześniej napisałem artykuł pt. „Ujednolicenie – zagrożenia i szanse”, opublikowany w materiałach Grupy Publicystów Politycznych, w którym...
Antoni Łepkowski
Nie jestem zwariowanym fanem numerologii lub wiary w zodiakalne fatum, ale czy nie budzi Państwa niepokoju zadziwiająca zbieżność, wręcz identyczność trwania pewnych historycznych okresów? Przyjęło się uważać, że czas międzywojenny ubiegłego stulecia trwał lat dwadzieścia. Nie jest to jednak do końca ścisłe. Jeśli bowiem przyjmiemy za początek Niepodległej 11 listopada 1918 r., a za jej koniec wbity Polskę nóż w plecy z 17 września 1939 r., to okaże się, że wolna Polska w minionym stuleciu trwała dokładnie 20 lat i 310 dni. W 2009 r. przetoczyła się przez nasz kraj dyskusja, gdzie szukać początku III Rzeczypospolitej? W moim przekonaniu za rozpoczęcie nowej epoki należy uznać wybory prezydenckie 1990 r., jednak zdaję sobie sprawę, że w takim lokowaniu debiutu III RP znajduję się w...
Tomasz Terlikowski
Przed nami jeszcze debaty nad „równouprawnieniem” pewnych form pedofilii, zoofilii, dendrofilii itd. One przyjdą, i to raczej wcześniej niż później, bo istotą współczesnego rozumienia człowieka jest jego samorealizacja, indywidualna ekspresja, której normy moralne czy zasady życia społecznego tylko przeszkadzają. Jeśli coś sprawia mi przyjemność, jeśli uznaję, że jest dla mnie dobre, to społeczeństwo powinno mi to dostarczyć. I zmusić innych, by nie tylko akceptowali, ale wręcz podziwiali mój wybór. I tak za jakiś czas, w imię tolerancji, będziemy bombardowani billboardami z hasłem „niech nas zobaczą” i wdzięcznym zdjęciem pana i choinki. – To trudna, szorstka miłość, z dużą ilością kolców, ale przecież zwyczajne małżeństwo też nie jest proste – będzie nas przekonywał jakiś profesor....
Robert Tekieli
Inni rodzice, tym razem w Polsce, chcieli nazwać swego syna Kermit. Urząd Stanu Cywilnego odmówił, uznając to imię za ośmieszające. W Polsce nie można nadać „imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka”. W tej samej cywilizacji więc prawo chroni dziecko przed ośmieszeniem, nie chroniąc go przed homowychowaniem. Wcześniej Elton John był przeciwnikiem homoadopcji. Większość aktywistów ruchu homoseksualnego do czasu zalegalizowania związków jednopłciowych publicznie deklaruje, że na tym ich oczekiwania się kończą. Po jakimś czasie zaczynają jednak domagać się dla monopłciowych związków kolejnego „prawa” – do adoptowania dzieci. Proces rewolucji obyczajowej uderzającej w zachodnią rodzinę i cywilizację postępuje z...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W oświadczeniu tym KSD zwraca także uwagę, że zezwolenie na koncert Chicka Corei stanowi oczywistą promocję scjentologii. Następnie dodaje: „Słynny aktor amerykański Tom Cruise, należący do sekty scjentologów, nie otrzymał od Watykanu zgody na kręcenie fragmentów trzeciej części filmu »Mission Impossible« na terenie Państwa Watykańskiego. Corea natomiast miał problemy z organizacją występów w zlaicyzowanych Niemczech właśnie ze względu na powiązania ze scjentologami. Tymczasem nie miał większych problemów z zagraniem koncertu w katolickiej świątyni w Polsce. Impreza odbyła się 27 grudnia 2010 roku”. Nawiasem mówiąc, w tym samym czasie metropolita warszawski jako nowo mianowany kardynał został członkiem watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz Kongregacji...
Ryszard Czarnecki
Wchodzić (Rosji, Miedwiediewowi – bez wazeliny) – Bronisław Komorowski. Kompromitować się – Ewa Kopacz. Kręcić – Edward Klich. Sprzedawać (za friko, byle szybko) – Aleksander Grad. Wciskać (kit) – Jan-Vincent Rostowski. Lać (wodę) – Andrzej Halicki. Brać (w d... w wyborach) – Mirosław Sekuła. Nie patrzeć (w lustro) – Bogdan Borusewicz. Widzieć (oczyma wyobraźni – autostrady i punktualne koleje) – Cezary Grabarczyk. Bredzić – Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski (tak w dowodzie osobistym...). Godoć (po śląsku, ale głupoty) – Kazimierz Kutz. Truć – Norman Davies. Farmazonić – Władysław Bartoszewski. Rujnować (oświatę) – Katarzyna Hall. Solić (i pieprzyć) – Jacek Żakowski. Odstawiać (playboya) – Sławomir Nowak. Ględzić (bez umiaru) – Tomasz Nałęcz. Usypiać (nie tylko rolników) – Marek...
Piotr Lisiewicz
Platforma naśmiewała się niegdyś z parlamentarzystów, którzy wraz z rolnikami modlili się o deszcz. No to ma za swoje. Teraz jej samej pozostają wyłącznie modły o koniec śniegu i mrozu. Moja rada: najlepiej pomódlcie się, chłopaki, do świętego Jana Chrzciciela, który był, jak wiadomo, kolejarzem. Nie wiedzieliście o tym? Nawet Gowin nie wiedział?! Wszak mówi Pismo: „Przyszedł z kolei Jan Chrzciciel...”. Gadam jeszcze w grudniu przez telefon z rodziną z Podkarpacia. U nich – prawie Bieszczady! – zero śniegu. W Poznaniu – zaspy i mróz, najniższa temperatura w Polsce. Suwałki, polski biegun zimna, też mogą się schować. Dziwne, wcześniej przez ileś lat było w Wielkopolsce jak w piosence Kazika: „Kolejna zima, a tu śniegu ni ma”. Kiedy nastąpił przełom? Synoptycy nie mają wątpliwości:...
Rafał Ziemkiewicz
Zmiana daty, dobry moment, żeby się zadumać nad męczącą powtarzalnością naszej historii. Jakby Pan kazał nam, Polakom, w kółko powtarzać te same błędy, te same absurdy, niczym tępemu uczniowi – aż coś wreszcie zrozumie. Sięgam po wiersz księcia biskupa warmińskiego. Wprawdzie duchowny, i nawet hierarcha, ale przecież nie uważany nigdy za obskuranta czy wstecznika – oto, jak portretował „oświeconych” ze współczesnych mu salonów: Wolter nie kazał słuchać w niedzielę mszy świętej Helwecyjusz powiedział – dobre są rozwody Rousseau nieprzyjacielem był święconej wody Locke uznał w dziesięcinach wynalazek prosty Newton czterdziestodniowe nienawidził posty Diderot mniemał, iż źle bywać na kazaniu D’Alembert pisał książkę przeciw bierzmowaniu… Wypisz wymaluj: „młody, wykształcony, z...

Pages