Felieton

Piotr Lisiewicz
Od kiedy Zbigniew Girzyński napisał na swoim blogu, że telewizja, w której wywiady zamiast Moniki Olejnik prowadziłaby Katarzyna Gójska-Hejke, mogłaby być bardziej oglądana, Olejnik, zamiast zwiększyć dawkę botoksu, co rusz próbuje dogryźć młodszej koleżance po fachu. Najpierw napisała, że na balkonie Kasi widziano agenta Tomka. Cóż, Olejnik z kolei na urodziny Wałęsy przyjechała niegdyś z Gromosławem Czempińskim. Widziano ją też w samochodzie Urbana. Różne bywają kobiece gusta. Nasza gwiazda z peerelowskiego skupu butelek po winie krajowym napisała też o wywiadzie Kasi z gniazdowym kibiców Legii „Staruchem” w GazetaPolska.tv. Nie wspomniała jakoś, że jej TVN też prosił o wywiad, ale „Staruch” odmówił. Babska zazdrość bywa straszna. Z ostatniej chwili: Tusk planuje w najbliższych...
Krzysztof Wyszkowski
Stosunki polsko-żydowskie to nie tylko jeden z największych problemów historii Polski, ale i jedna z najważniejszych kwestii polityki współczesnej. Dlatego każdy, kto się w tych sprawach wypowiada, ma obowiązek czynić to w poczuciu odpowiedzialności za interes zbiorowy. Jest oczywistością, że szczególna rola w realizacji tego interesu przypada ministrowi spraw zagranicznych. Radosław Sikorski wie, że ustawowo nakazanym obowiązkiem ministra spraw zagranicznych RP jest „ochrona interesów Rzeczypospolitej Polskiej za granicą” i „kształtowanie międzynarodowego wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej”. Po objęciu urzędu Sikorski zapowiadał: „Priorytet trzeci naszej polityki to wzmacnianie wizerunku Polski w świecie”. Jako mąż amerykańskiej dziennikarki żydowskiego pochodzenia, a więc polityk...
Marcin Wolski
Tu rodzi się pytanie: po co to wszystko? Kiedyś sam, czynny satyryk, mniemałem, że pokazywanie błędów i ułomności powoduje otrzeźwienie i poprawę obśmiewanych. Ale w tej kampanii nie chodzi przecież o poprawę, lecz o zdołowanie, zasianie zwątpienia, podzielenie ludzi, przeformatowanie tych, których się uda, i wykluczenie pozostałych. Ludźmi o zaniżonej samoocenie o wiele łatwiej rządzić, są lepszym materiałem do manipulacji bądź do prowokacji. A w dalszej przyszłości do wykorzenienia i wynarodowienia. Jakoś tak się działo w przeszłości, że nawet utrata państwowości nie oznaczała likwidacji narodu silnego dumą i wartościami. Podbój Grecji paradoksalnie posłużył zwycięstwu ich kultury nad rzymskim prostactwem. Żydów przez parę tysiące lat przed wynarodowieniem chroniło poczucie bycia „...
WIS
Osama wiecznie żywy Na łamach „Najwyższego Czasu!” Janusz Korwin-Mikke wątpi w śmierć bin Ladena. „Po kilku dniach moje niedowiarstwo przemieniło się prawie w pewność. Nieboszczyka nie pochowano, lecz wrzucono do Oceanu Indyjskiego. (…) Cały napad trwał podobno 38 minut. I w tym czasie komandosi ponoć zdobyli niesłychanie bogate archiwum terrorystów. To wielka posiadłość. Trzymał to na wierzchu, na podłodze?!? Ktoś w to wierzy? W dodatku okazało się, że akcja komandosów była nagrywana, ale… dziwnym przypadkiem najważniejsze 25 minut się nie nagrało!” I, trzeba przyznać, wątpi w nader przekonywający sposób. Pan groźny, ale dobry Mariusz Cieślik z „Newsweeka” o stadionie Tuska, urządzonym jak piekło rodem z Dantego. „W sektorze pierwszym, na żylecie, siedzą kibice Legii. Do...
Wojciech Wencel
Ogień to straszny żywioł. Nic dziwnego, że w ostatnich miesiącach Donald Tusk próbuje zlikwidować każde jego zarzewie. Płucami strażników miejskich i policjantów gasi nie tylko znicze na Krakowskim Przedmieściu, ale i race na stadionach. A w ślad za premierem idą inni zatroskani o bezpieczeństwo państwa. Politycy PO i SLD, dziennikarze rządowych mediów, dyżurni eksperci, celebryci i konserwatywni pożyteczni idioci – wszyscy dmuchają z całych sił, żeby uratować państwo przed unicestwieniem. Niektórzy, jak Stefan Niesiołowski, dmuchają z wyraźnym wysiłkiem, bo dotąd zajmowali się głównie podpalaniem. Inni, jak Paweł Lisicki, dmuchają z przyjemnością, bo dmuchanie, choćby na zimne, mają we krwi. Jeszcze inni, jak Radek Sikorski, postanowili przy okazji zdmuchnąć nieprzychylne komentarze w...
Ryszard Czarnecki
W latach 60. za Gomułki propaganda komunistyczna rozprawiała się z „reakcyjnym klerem” i „sługusami Watykanu”. Ale jednocześnie atakowano młodzież, która chciała żyć po swojemu, nie chodzić w czerwonych krawatach i nie udzielać się w ZMP. Odbywały się więc medialne polowania z nagonką na „niebieskie ptaki” i „bikiniarzy”, którzy nie chcieli podjąć socjalistycznego współzawodnictwa pracy, oraz na inne paskudy, które grzeszyły wyglądem: dłuższymi włosami, zbyt kolorowym ubraniem (także kolorowymi skarpetkami!) czy słuchały imperialistycznych muzycznych stacji radiowych, proponujących zgniły jazz. Nowe czasy i nowi wrogowie to specyfika ery Gierka. W 1976 r. przedmiotem propagandowej egzekucji stały się „warchoły” z Radomia, które ośmieliły się upomnieć o godność i zaprotestować przeciwko...
Antoni Łepkowski
Weźmy chociażby takie piękne, łacińskiej proweniencji słówko „tolerancja”. Dosłownie to „cierpliwa wytrwałość”. Pochodzi – rzecz jasna – od łacińskiego czasownika tolerare – znosić, przecierpieć, wytrzymywać. Jak widać zatem z językowego źródłosłowu, tolerancja oznaczała niegdyś z trudem wytrzymywane znoszenie odmienności. Zasadzie tolerancji liberałowie przeciwstawiali zasadę pluralizmu, która przez antyliberalnych zwolenników tolerancji zwana była czasem relatywizmem. Zasada pluralizmu oferowała odmienności relatywistyczną akceptację, a z czasem także i afirmację. Liberalni inżynierowie dusz stosując w swojej propagandzie słowo tolerancja częściej niż podstawowe spójniki, zakodowali je w świadomości odbiorców, a następnie przypisali jej znaczenie pluralistycznego relatywizmu. Wedle...
Tomasz Terlikowski
Ale są też mniej radykalne sytuacje, w których także widać, jak mocno język określa świadomość. Tak jest ze słynnym określeniem „orientacja seksualna”. Stosując go, poddajemy się presji lobby prohomoseksualnego, które wprowadzając ten termin do obiegu, buduje przekonanie, że orientacja homoseksualna jest jedną z wielu i nie ma powodów, by w jakikolwiek sposób ją dyskryminować. Zwyczajnie bowiem jedni są zorientowani na mężczyzn, a inni na kobiety. I nikt nie ma prawa do nikogo mieć o to pretensji. Bardziej neutralny termin „skłonność seksualna” już takich światopoglądowych, ideologicznych elementów nie zawiera i właśnie dlatego jest systematycznie wypychany z dyskursów. Nie ma co udawać, że w tych sprawach istnieje możliwość kompromisu. Używając jakiegoś języka, opowiadamy się po...
Robert Tekieli
Kościół w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku przestrzegał przed eugeniką, jak dziś przed in vitro i jednopłciowymi „małżeństwami”. I wydawał się w tym skrajnie zacofany. „Wszyscy” wykształceni ludzie „wiedzieli” na pewno, że należy sterylizować debili i biedotę. A amerykańskie i skandynawskie państwa wcielały te oczywistości w życie. Sterylizując, zabijając, zamykając w psychuszkach. Naziści i bolszewicy uczyli się na tych oświeconych krucjatach, jak dokonywać rozwiązań ostatecznych. Dziś wiemy, że eugenika jest zimnym diabelstwem. Kolejną konsekwencją stosowania w życiu społecznym martwej logiki nieopartej na transcendentnych wartościach. I tak samo będzie z aborcją, eutanazją, rozbijaniem rodziny. Kiedyś jawne staną się konsekwencje tych zbrodni. Ale wtedy Kościół będzie atakowany...
Krystyna Grzybowska
Musiały namieszać jakieś siły francuskie. Zrobiły to tak zręcznie, że szef potężnej instytucji finansowej zgłupiał do reszty, ryzykując swoją karierę, pozycję socjalistów i odnosząc osobistą katastrofę. Nie ma się co śmiać. Sytuacja jest nad wyraz poważna, nie tylko dlatego, że zasłużony dla finansów całego świata polityk naraził na kompromitację swój urząd, ale również dlatego, że obyczajowość z barów piwnych i przedmiejskich domów publicznych wkroczyła na elitarne parkiety i czuje się dobrze. A może odwrotnie – utrata poczucia przyzwoitości przez licznych starzejących się członków europejskich elit dyktuje obsceniczne zachowania zwykłym obywatelom. I niestety przywołuje znane polskie przysłowie: co można wojewodzie, to nie tobie smrodzie. Szef (jeszcze) Międzynarodowego Funduszu...
Jacek Kwieciński
Faszystowsko W notce o Stefanie Bratkowskim zapomniałem podać, że w 1981 r. był on doszczętnie załamany odebraniem mu czerwonej książeczki PZPR. Starał się jak mógł, by ją odzyskać. Uzupełniam notatkę, bo chcę pełniej zasłużyć na miano faszysty. Loża prasowa Okładka tygodnika „Rz” głosi sprzeciw wobec kłamstwa. Piszą tam o „Nagonce na opozycję”. „Skąd bierze się i do czego prowadzi histeria salonowych publicystów i rządowych polityków”. A niedługo po tym w swojej mutacji codziennej redakcja „Rz” zamieszcza tekst Ireneusza Krzemińskiego pt. „Zwierzęca nienawiść oszalałych paranoików”. Rozumiem, że to w ramach przeciwstawiania się nagonce. Głos niepokorny, inny, niemal równie niepokorny co p. Lisickiego. „Rozpętana przez PiS paranoja zaszła za daleko i od jakiegoś czasu zaczęła...
Rafał Ziemkiewicz
Nie ma w tym systemie dobrego wyjścia. Z jednej strony mieliśmy poselskie weksle, a z drugiej mamy „polityczną korupcję”. Z jednej strony trudno odmówić posłowi prawa być czymś więcej niż tylko semaforem do głosowania, z drugiej – logika systemu czyni z niego bezwolnego wykonawcę poleceń prezesa. Dawno już proponowałem, i podtrzymuję, żeby zamiast utrzymywania kosztownych dla podatnika posłów dzielić pomiędzy prezesów, zgodnie w wynikami głosowania, 460 żetonów, które będą oni potem rzucać na stół i w ten sposób rozstrzygać głosowania. To samo, a o ileż taniej. Oczywiście, ktoś honorowy, znajdując się w sytuacji Arłukowicza (powiedzmy, że wierzymy w ideowe pobudki jego kroku), zrezygnowałby z mandatu. A jeśli nie dla honoru, to przynajmniej dla pijaru, żeby zachować twarz. W końcu do...
Jacek Kwieciński
Były też przejawem patriotyzmu. Barbarzyństwem jest obcinanie głów, podkładanie bomb pod boiska szkolne, wysyłanie wyposażonych w ładunki wybuchowe niedorozwiniętych dziewczynek na śmierć. W biurku Saddama znaleziono setki obciętych kciuków (wyrwanych języków nie kolekcjonował). W dzień po końcu bin Ladena widziałem, jak w Nairobi Murzyn, który stracił wzrok po ataku Al-Kaidy w Kenii, składa kwiatek, płacząc pod tablicą zabitego wówczas brata. Bin Laden jest odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi z b. wielu krajów, w tym z Polski. To jest fakt, który sam potwierdził. Taki był jego „obyczaj”. Termin „nienawiść” (hate, hate speech) w odniesieniu do tego siewcy śmierci należy do słownika postępowców. Ale zdaniem niektórych, różnych, moje poglądy są barbarzyńskie. Cóż, „barbarzyński faszysta...
Krystyna Grzybowska
Specjaliści oczekiwani Dziś sytuacja wygląda całkiem inaczej. Polska należy do Unii Europejskiej i każdy Polak ma prawo podjąć pracę w jednym z krajów członkowskich. Niemcy i Austria, a także nie należąca do UE Szwajcaria, przez długi czas blokowały swój rynek pracy dla obywateli nowych krajów wspólnoty. Jak się okazało, całkiem nierozsądnie. W tych bogatych i zadowolonych z siebie krajach brakuje rąk do pracy. I to rąk wykwalifikowanych. Nie są ich w stanie zastąpić ręce imigrantów z krajów muzułmańskich ani tym bardziej nielegalni pracownicy z dawnych demoludów. Okazało się, że tylko w Republice Federalnej Niemiec brakuje 3 mln wykwalifikowanych pracowników, a aż 70 proc. firm narzeka na brak specjalistów. Poza tym, jak wykazały statystyki, dzięki pracownikom z nowych krajów unijnych...
Jacek Kwieciński
Cud? Nie mogę jednak wywołać u siebie optymizmu co do rychłej zmiany sytuacji politycznej w Polsce. Cuda zdarzają się rzadko, choć się zdarzają. Ale na razie wszystko wskazuje, że będziemy mieć koalicję PO–SLD. Z Tuskiem jako premierem. Nie poda się on na pewno do dymisji. Żadne zarzuty nie są dla niego bolesne lub kłopotliwe. Nie zważa na nie. Wszelako, ogólnie biorąc, coś jest na rzeczy. Być może próby odwoływania ministrów (z wiadomym z góry rezultatem) mają jakieś symboliczne znaczenie. Ale w czasie kampanii należy kierować krytykę nie na bojarów, ale „sympatycznego” cara. Szefa całej watahy. Partia to Wódz. Wódz to Partia. Tak jest zawsze w systemach autorytarnych. A prosowieckość i bełkot B. Komorowskiego oraz jego przeraźliwych doradców będziemy mieć na głowie przez dłuższy czas...
Jacek Kwieciński
Już teraz jestem przekonany, że z przekształceniami na Bliskim Wschodzie Obama sobie nie poradzi. Ale Amerykę próbuje przemienić w państwo typu europejskiego, a Sikorski uwielbia eurokrację. „Dojrzał” całkowicie, nie dziwi więc, iż przestał być reaganistą. A stał się entuzjastą partii Roosevelta, od ok. 40 lat głęboko anty-antykomunistycznej, co wpływa na całą jej ideologię. Dzięki Obamie nie tylko Chiny wyprzedzą Amerykę. My wszakże nie chcemy żadnych imperializmów, ale złączonego postępowym sojuszem nowego, wspaniałego świata, którego zwornikiem będzie Putin. Świat Sikorskiego i jego watahy wspieranej przez autoryteta z przeszłością. Nie możemy być egoistami. Musimy pamiętać, że naszym głównym sztandarem jest flaga z gwiazdami. Już nie czerwonymi, ale co gwiazdy, to gwiazdy.
Rafał Ziemkiewicz
Nie chcę się pastwić nad autorem tych wszystkich bredni. Cezary Michalski od pewnego czasu zdradza objawy, najdelikatniej mówiąc, obłędu, i należałoby spuścić na jego urojenia zasłonę milczenia. Ale, na litość boską, ten stek nonsensów umieszczony został na okładce wysokonakładowego, wciąż jeszcze, tygodnika. Tygodnika, który korzysta z marki amerykańskiego pisma, znanego na całym świecie. Owszem, amerykański „Newsweek” ma silny lewicowy przechył, i jak większość tamtejszej elity nienawidzi Republikanów nie mniej niż nasz salon PiS-u, ale nie jest do pomyślenia, by pisał, jeszcze na okładce, że, dajmy na to, George Bush porozumiał się z bin Ladenem, by wepchnąć świat arabski w fundamentalizm islamski, a zachodnie demokracje, analogicznie, przekształcić w chrześcijańskie państwa wyznaniowe...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Z prośbą o wyjaśnienie napisałem więc do dr. Sławomira Cenckiewicza, autora biografii legendarnej suwnicowej ze Stoczni Gdańskiej. Oto jego odpowiedź. „Ania nigdy nie potwierdziła tych rewelacji, które pojawiły się już za życia, że miała jakoby więcej sióstr i braci. Przyznawała, że może być w Równem jakieś kuzynostwo, ale nie siostry i bracia rodzeni. Ludzie z Równego pojawili się u niej kilka lat temu, ale ona ograniczyła się do jednostkowej pomocy – kupiła piłę do drewna dla kogoś, kto o to prosił. Prawdopodobnie raz pojechała w te okolice przy okazji jakiejś podróży, choć niechętnie, bo mówiła, że nie chce wracać do tej tragedii, jaka spotkała ją po stracie rodziców i brata. Prowadziła ona od najmłodszych lat pamiętnik, który ukradła jej bezpieka w 1979 r. – weryfikowano jej dane...
Wojciech Wencel
Kiedy kilka lat temu Krzysztof Kononowicz zapowiadał, że „nie będzie niczego”, połowa narodu śmiała się z tej przepowiedni. Tymczasem pod rządami Tuska państwo polskie rzeczywiście zaczęło się zwijać. Na prowincji zamykane są szkoły, szpitale i urzędy pocztowe, a więc wszystkie instytucje sygnowane godłem państwowym. Teraz przyszła kolej na stadiony. Wygląda na to, że każdy problem, z którym premier sobie nie radzi, zostanie rozwiązany przez likwidację tego, czego dotyczy. Kłopoty skończą się definitywnie, gdy przestanie istnieć Polska. Zadzierając z kibicami, Tusk wkroczył na grząski teren. Tym bardziej że większość z nich potrafi odróżnić szczere intencje od politycznej zemsty. Kiedy w kwietniu połączone siły Lechii i Wisły zdemolowały sektor gości na stadionie Cracovii, premier nie...
Antoni Łepkowski
Mogę zrozumieć, że na użytek prywatny wielu mogło powiedzieć, że zgładzenie Osamy było sprawiedliwe. Sprawiedliwość w potocznym rozumieniu może bowiem nierzadko oznaczać proporcjonalność. Może być właśnie ucieleśnieniem owego „należało mu się”. Może wskazywać, że skoro zemsta była zasłużona, to przez sam ten fakt stała się sprawiedliwa. Nie do zaakceptowania jest jednak publiczne wyrażanie poglądu o sprawiedliwości zgładzenia kogokolwiek bez sądu i gwarancji prawa do obrony, a gdy wypowiada takie zdanie urzędujący premier lub prezydent, związany w szczególnym stopniu jako publiczny funkcjonariusz zasadą legalizmu, to odbieram takie enuncjacje za skandaliczne. Być może wychodzi ze mnie spaczenie zawodowe, ale w przypadku zabicia z zimną krwią bezbronnego, nawet najokrutniejszego seryjnego...
Tomasz Terlikowski
Ale ta satysfakcja nie powinna nam przesłaniać innej podstawowej prawdy. Otóż główna batalia wojny cywilizacji nie toczy się obecnie na linii islam – cywilizacja zachodnia, ale wewnątrz samej cywilizacji Zachodu. I jest to spór między cywilizacją życia a antykulturą śmierci. Dla Europy czy Stanów Zjednoczonych o wiele groźniejsi od Osamy bin Ladena czy innych terrorystów islamskich są działacze organizacji proaborcyjnych. W Polsce należy do nich choćby Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz politycy (choćby SLD, ale nie tylko), a na świecie Planned Parenthood, propagujący zabijanie nienarodzonych. I nie jest to przesada. Wystarczy sprawdzić, ile osób zginęło w zamachach terrorystycznych, a ile zostało zamordowanych przez aborcję. Dla przykładu weźmy Stany Zjednoczone....
Robert Tekieli
Energia seksualna jest bardzo pozytywną siłą, czemu katoliccy mistycy dawali wyraz w przekonaniu, że akt małżeński jest aktem mistycznym. Spotkaniem z bezczasem, wiecznością, a może nawet z Bogiem. Jednak transformowanie energii seksualnej w duchową jest poetycką opowieścią hinduizmu. Całkowicie niesprawdzalną. Można w nią jedynie WIERZYĆ bądź nie. „W pierwszej czakrze muladharze, czakrze korzenia, znajdującej się u podstawy kręgosłupa, znajdują się nasze potrzeby fizyczne. Magnetyczne i elektryczne pola wibrują wokół dolnej części kręgosłupa i ta podstawowa energia nazywa się bhakti”. Jednak żadne badania naukowe nie potwierdzają istnienia tej energii. A każda szkoła akupunktury umieszcza meridiany, „wyróżnione energetycznie” punkty ciała człowieka, w trochę innym miejscu. Dlaczego...
Ryszard Czarnecki
Jest w Warszawie ulica Teodora Duracza, działacza komunistycznego, uczestnika rewolucji październikowej, jednego z przywódców PPR. Zgoda, zabili go Niemcy, ale przecież z całą pewnością na ulicę w Warszawie dużo bardziej zasługuje chociażby Grzegorz Przemyk, maturzysta zamordowany przez milicjantów w 1983 r. Ciekawe, że towarzysz Duracz jest patronem ulic w trzech polskich miastach rządzonych przez Platformę Obywatelską: w Warszawie (na Bielanach), Bydgoszczy i Wałbrzychu. Dosłownie parę tygodni temu udało się usunąć Duracza jako patrona szkoły podstawowej na warszawskim Mokotowie. Niezastąpiona „Gazeta Wyborcza” (wydanie stołeczne) kpiła sobie wtedy: „Zdekomunizowali patrona szkoły, ulicy się nie udało”. Mamy też ulicę Antoniego Dobiszewskiego, działacza najpierw Komunistycznej Partii...
Piotr Lisiewicz
Rzecz jasna nasze wspieranie kibiców to kolejny dowód na faszyzację Polski. Ona postępuje w tempie zastraszającym. Ot, taka „Gazeta Wyborcza”. Ma ona na swojej winiecie trzy kolory: czarny, czerwony i biały. Identycznie jak hitlerowska swastyka. Przypadek? Może. Więcej dowodów? Radosław Sikorski doniósł niedawno do prokuratury na „Fakt” i „Puls Biznesu” za antysemickie wpisy na forach internetowych tych gazet. Czytam właśnie komentarz na forum portalu Agory pod tekstem Czuchnowskiego, nieusunięty przez moderatora: „Jakim cudem P. Lisiewicz stał się krzewicielem i idolem kiboli. Czyż oni nie wiedzą, że to ukryty gej i żydek. Dobrze się skubany maskuje”. Radku, po starej znajomości dawaj zawiadomienie na Michnika. Do pierdla z tym oenerowcem! Niech odsiedzi i przemyśli. Gadka z mało...
Marcin Wolski
„Zamiast biegać z relikwiami, należy się wczytywać w papieskie nauczanie” – radził niejeden wynajęty mędrek, który pewnie sam nie był w życiu w kościele, sugerując, że święci i relikwie to zabobon, wstecznictwo, a dla nowoczesnego człowieka po prostu wstyd. „A to, że katolicka wiara zawiera »świętych obcowanie«, dowodzi tylko przestarzałości jej zasad” – twierdził. Jego sprawa. Bo przecież nawet dla człowieka niewierzącego nieobojętny powinien być szacunek dla bliskich zmarłych, kultywowanie pamięci czy przechowywanie pamiątek po kimś szalenie drogim. Nie z powodu magii, ale potrzeby bliskości. W ilu rodzinach przechowuje się pukle włosów ukochanych, pierwsze mleczne ząbki dzieciaków, zasuszoną pępowinę. Czy więc to takie dziwne, że otacza się szacunkiem relikwię po kimś, kto był...
WIS
Kochane święte krowy Dominika Wielowieyska na łamach „Gazety Wyborczej” polemizuje z „Super Expressem” potępiającym posłów za „dawanie samym sobie podwyżek”: „»Skandal! Posłowie dają sobie podwyżkę 500 zł« – krzyczy na pierwszej stronie »Super Express«. Irytują mnie te populistyczne kawałki w tabloidach, które robią ludziom wodę z mózgu. Władzy trzeba patrzeć na ręce i kontrolować, na ile jest wstrzemięźliwa w wydawaniu pieniędzy na samą siebie. Ale trzeba przy tym zachować zdrowy rozsądek. Gdy wczytamy się w projekt budżetu Sejmu na przyszły rok, to dowiemy się, że to nie diety czy uposażenia posłów rosną, ale kwota przeznaczona na prowadzenie biura poselskiego. Posłowie nie są chronieni ustawowo przed inflacją i będą płacić wyższe rachunki, a pracownicy biur poselskich widzą, że...
Krzysztof Wyszkowski
Można by drwić, że teraz łatwiej jest zrozumieć, dlaczego nie wolno zapalać zniczy na Krakowskim Przedmieściu, gdyby nie fakt, że ten człowiek honoruje i umieszcza w instytucjach państwowych zdrajcę i zbrodniarza, wspólnika sowieckiego ludobójstwa, chcącego zamordować również Jana Pawła II. Podobna obrzydliwość była w ostatnich dniach najmodniejszym stylem całego „postępowego” świata. Wszystkie telewizje (z TVN jak zawsze na czele) jednym tchem zachwycały się radością pielgrzymów na placu św. Piotra i szałem barbarzyńców wiwatujących pod Białym Domem. Patrząc na polityków całego świata (szczególnie na człowieka o minie zbója dorzynającego watahy, który zagłuszał własne sumienie, twierdząc, że Piotr Stańczak został zabity w Afganistanie z inspiracji bin Ladena) przypomniałem sobie...
Jacek Kwieciński
Czy można sobie wyobrazić coś bardziej haniebnego? Służalcy reżimu zaczęli poważnie mówić o delegalizacji PiS-u. Używając przy tym języka i argumentów identycznych jak propagandyści Łukaszenki. Spieszą się do dyktatury. Wtóruje im dostojnik Partii Rafał Grupiński: „Następuje eskalacja ataków na państwo. Jeśli PiS przekroczy granicę, powinna wejść prokuratura”. Czy można sobie wyobrazić bardziej totalitarne, antydemokratyczne nastawienie? „WybGazeta” eksponuje internetową wypowiedź bp. T. Pieronka: „Panu Kaczyńskiemu chodzi o zdobycie władzy i żeby wygrać za wszelką cenę, a to oznacza iść po trupach”. T. Pieronek powinien zostać stałym felietonistą organu Agory. Ale choć podobne zdania padają bezustannie, czy można sobie wyobrazić coś bardziej podłego? Naśladowców Odolskich, Urbanów,...
Antoni Łepkowski
Szczególnie charakterystyczne jest w sprawie to, że ględzenie o podpalaniu Polski przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS tylko dlatego, że ośmiela się krytycznie oceniać działania wybranej legalnie, czego nie kwestionował, obecnej ekipy władzy, że domaga się postawienia niektórych luminarzy obecnie rządzącej grupy przed Trybunałem Stanu, co w dyskursie demokratycznym zarówno w innych krajach, jak i w Polsce jest zupełnie naturalne i normalne (proszę przypomnieć sobie identyczne groźby pod adresem Lecha Kaczyńskiego), że chce odsunąć od władzy partię rządzącą, ale przecie nie drogą przewrotu czy zamachu, lecz siłą karty wyborczej – otóż wszystkie te kłamstwa i antypisowskie piski przerażonych salonowców mogą doprowadzić do złożenia wniosku delegalizacyjnego, który to wniosek będzie właśnie...
Tomasz Terlikowski
Ale to niejedyny fundamentalny element zmartwychwstania. Jest ono istotne również dlatego, że jeśli Chrystus miał rzeczywiście zwyciężyć śmierć, a także Szatana, to musiał złamać jej oścień, czyli właśnie ze śmierci powrócić do życia. Sama śmierć krzyżowa byłaby oczywiście okrutnym potwierdzeniem wierności wybranej drodze, ale niczym istotnym (poza oczywiście samą męką) nie różniłaby się od śmierci Sokratesa. Tym, co ją od tej ostatniej odróżnia, jest zaś właśnie zmartwychwstanie, złamanie granic śmierci i powrót do uczniów w nowym, chwalebnym ciele. Jeśli tego powrotu nie było, jeśli to były zbiorowe omamy uczniów (dość zdrowo myślących) albo zwyczajne oszustwo, to miliony ludzi na świecie oddało życie za fikcję. Nie ma innej możliwości. Tak więc tu tkwi być albo nie być...
Robert Tekieli
Do zarządzania prawie czterdziestomilionową społecznością media nie wystarczą. Ludzie muszą otrzymywać co jakiś czas sygnały, że rzucać się nie warto. Że można w biały dzień na czarne powiedzieć białe. I wygrać, na przykład w sądzie. Popatrzmy na walkę o prawdę w Wałbrzychu. Parę miesięcy temu Sąd Okręgowy w Świdnicy odrzucił protest wyborczy, podważający ważność wyborów prezydenta miasta Wałbrzycha. Powodem protestu były informacje, że podczas głosowania doszło do korupcji wyborczej: kupowania głosów na rzecz komitetów wyborczych, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej. Pod koniec marca wrocławski Sąd Apelacyjny nakazał świdnickiemu sądowi ponowne zajęcie się tym protestem i między innymi przesłuchanie pięciu świadków zgłoszonych przez autora protestu. Świadkowie potwierdzili proceder...
Krystyna Grzybowska
Bezradna Europa Przywódcy krajów Unii Europejskiej są w kropce, bo nie tylko zaskoczyła ich potężna fala protestów na sąsiednim kontynencie, ale również, co nie jest sprawą drugorzędną, całkowita bezradność i brak środków pokojowych pomocnych w rozwiązywaniu konfliktów świata muzułmańskiego. Przykładem takiej bezradności jest wysłanie do Tunezji z pokojową misją Lecha Wałęsy, który znany jest z tego, że jest znany, co pozwala mu na wygłaszanie banałów bez znaczenia. Wałęsa ocenił sytuację w Tunezji i stwierdził, że władze tego kraju zapewniły go o woli budowy nowej Tunezji, dalekiej od autorytaryzmu. I że ma tam miejsce „nowy typ rewolucji, który żąda sprawiedliwości”. Jakie to odkrywcze! Nie słyszałam jeszcze o rewolucji, która żąda niesprawiedliwości. Gorzej bywa z jej skutkami,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Dzieciństwo miała niełatwe. Jej ojciec zmarł tuż po wyjściu z obozu koncentracyjnego w Mauthausen w Austrii. Z kolei mieszkający wraz z nią brat cioteczny Jerzy Wacyk, żołnierz AK, za działalność w organizacji „Liga Walki z Bolszewizmem”, otrzymał od stalinowskiego sędziego karę śmierci. Po zdaniu matury drogi bliźniaczek się rozeszły. Siostra mojej Mamy ukończyła matematykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, wstępując do zgromadzenia sióstr franciszkanek w Laskach pod Warszawą. Z kolei ona sama ukończyła slawistykę na tej samej uczelni, zakładając jeszcze jako studentka rodzinę. Następnie wraz z moim ojcem rozpoczęła pracę wykładowcy w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Jednak ze względu na opiekę nad trójką małych dzieci (czyli nade mną i moimi siostrami, także bliźniaczkami),...
Ryszard Czarnecki
Przyznaję: lubię Chińczyków. Nie tylko i nie tyle za ich pracowitość, zdyscyplinowanie i poczucie narodowej solidarności, ile przede wszystkim dlatego, że w czasach komunizmu Pekin grał palcem na nosie Moskwie. Wówczas Polacy z mojego i starszego pokolenia trzymali kciuki za skośnookich. To były czasy! Gdy do Moskwy z wizytą przyjechał premier ChRL Czou en Lai (używam starej pisowni, mam w nosie nową), pierwszy sekretarz KC KPZR Nikita Chruszczow oburzył się, że Chińczyk nie zna rosyjskiego, czyli języka międzynarodowego komunizmu. Na co gość z Pekinu hardo wyraził ubolewanie, że Chruszczow nie zna chińskiego i zaoferował lekcje swojego rodzimego języka sowieckiemu dygnitarzowi... Później było jeszcze ciekawiej i jeszcze ostrzej. Tuż przed zamrożeniem stosunków między Chinami a Kremlem...
Piotr Lisiewicz
Koleżanki namawiają mnie, żebym odciął się Lisowi odzywką „45-letni Tomasz, blondyn o wyglądzie prowincjonalnego kierowcy PKS”. Co przetestuję ten tekst na którejś, słyszę chichot, że idealnie pasuje. Tłumaczę, że podoba mi się on średnio, bo lubię kilku kierowców PKS, a jeden z moich kolegów jest motorniczym. One na to, że to nieważne, mam napisać jak wyżej, bo Lis uważa się za niewiadomo co i jak to przeczyta dostanie wścieklizny, a wtedy będzie mu grozić seria bolesnych zastrzyków. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Monika Olejnik napisała w „GW”: „Spalono kukłę premiera Putina. Z naszego kodeksu karnego wynika, że jest to dozwolone. Nie można palić kukły głowy państwa, czyli zakazane byłoby spalenie kukły Miedwiediewa. Dobrze, że Ruscy nie są tacy mściwi jak my i nie ruszają z...
Marcin Wolski
Czy jest faszyzmem korzystanie z zapisanych w konstytucji praw do zrzeszania się, manifestacji i wypowiadania się publicznie? Czy jest faszyzmem protestowanie przeciw wykluczaniu z mediów zdań niezgodnych z aktualną linią Partii i Rządu, wyrzucanie niepokornych dziennikarzy na skalę nieznaną od czasu stanu wojennego? Czy jest faszyzmem domaganie się rzetelnego wyjaśnienia największej tragedii w dziejach polskich, w której zginęła elita narodu ze wszystkich opcji politycznych? Czy jest faszyzmem podawanie w wątpliwość intencji i działań sprawujących władzę, których nie chroni przecież ani immunitet nieomylności, a tym bardziej bezkrytyczności i bezkarności? Czy jest nim upominanie się o rację stanu i dobro Polski, politykę zagraniczną odpowiadającą narodowej dumie i żywotnym...
Wojciech Wencel
Ktoś powie, że bp Pieronek na własne życzenie stał się Palikotem polskiego Kościoła, więc nie jest postacią miarodajną. To prawda. Nie zmienia to jednak faktu, że rok po katastrofie smoleńskiej wielu chrześcijan wciąż ma problem ze zrozumieniem jej duchowych i społecznych konsekwencji. Doskonale widać to na poziomie hierarchów, którzy w większości odczytują gotowce o potrzebie przebaczenia i pojednania, ale boją się stanąć w obronie osób wykluczonych z życia publicznego. W kilkudziesięciotysięcznym tłumie zgromadzonym 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu nie dostrzegłem delegacji episkopatu, spotkałem natomiast ks. Stanisława Małkowskiego. Czyżby tylko on wyciągnął wnioski z ewangelicznej postawy Chrystusa: „A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak...
Krzysztof Wyszkowski
Nigdy tego listu na oczy nie widziałem, ale idę o zakład, że jego autorzy (wśród których mogli być i „Kat”, i „Minim”, i „Olin”) napisali w nim coś takiego, że jakiś czas potem w dawnym ośrodku szkoleniowym SB (a przedtem KGB, a przedtem Abwehry) na Mazurach zaczęły lądować samoloty CIA, z których wyprowadzano więźniów, by ich poddać torturom. Dlaczego Amerykanie nie skorzystali z pomocy tak wypróbowanych przyjaciół jak Brytyjczycy czy Niemcy? Ponieważ politycy brytyjscy czy niemieccy muszą obawiać się własnej opinii publicznej, a polscy politycy postkomunistyczni obawiają się tylko tego, co wie o nich KGB i CIA. Dowodem, że polskiej opinii publicznej bać się nie warto, jest zachowanie prokuratury, która, gdy parę dni temu pojawił się nowy przeciek z Wikileaks informujący o szczegółach...
Rafał Ziemkiewicz
Gdyby sferę medialną zdołano już całkiem oczyścić z tego gatunku dziennikarzy, których Jacek Żakowski i inni przyplecznicy władzy nazywają „po prostu nieprofesjonalnymi”, na tym by się zapewne skończyło – bo przecież dziennikarzom w rodzaju wspomnianego do głowy by nie przyszło zapewnienia rządzącej partii jakkolwiek weryfikować. Ale proces dorzynania watahy w mediach, acz prowadzony na wielką skalę, jeszcze się nie do końca powiódł. Koledzy z portalu „wPolityce.pl” postanowili sprawdzić u źródła, czyli w USA, cóż to za „guru” nas nawiedził. I co się okazało? Że facet w życiu nic wspólnego w Obamą nie miał. Zrobił tylko jakąś niedużą stronę internetową dla jego sympatyków, która zresztą została oceniona jako nieudana i szybko zamknięta. Co najzabawniejsze, okazało się przy okazji, że...
Jacek Kwieciński
Niestosownie Jednak miałem pewien kłopot z tą „edycją” „Odcinków”. Mimo wszystko nie mogłem przywołać pogody ducha. Niektóre tematy wydawały mi się w tym tygodniu niezbyt stosowne lub za błahe. Nie zdołałem wszakże być w tym nastawieniu konsekwentny. Począwszy od „Contry”. Cóż, żyjemy w marnych czasach. Wszelkie nawoływania do zgody, jedności, pojednania itd. to i bezsens, i ułuda. Nieprzypadkowo też sporo dziś tematów zagranicznych. Sądy grubokreskowe Kiszczak uniewinniony. Sensacja? Nie, tylko kolejny dowód zapaści polskich sądów, zapaści sięgającej jeszcze czasów okrągłostołowych. Gdyby żył i zjawił się w Polsce płk Kukliński, zostałby skazany. Byłyby jakieś przeszkody? Nieważne, zostałyby przezwyciężone. Taką mamy Polskę. „Ale będzie apelacja prokuratury” – czarno żartują...
Krzysztof Wyszkowski
Graczyk okazał się jednak nie być płatnym cynglem, lecz typowym pożytecznym idiotą, który uznał, że skoro nawet na salonach można już wspomnieć o agenturalności np. Ryszarda Kapuścińskiego, to i on może zrobić coś podobnego. Ale tu popełnił błąd – nie tylko odszedł z „GW”, ale i zaczął wrednie kąsać rękę, która go niegdyś przygarnęła, wykarmiła i światopoglądowo ukształtowała. Jakby pieczętując swą apostazję, napisał książkę „Cena przetrwania? SB wobec »Tygodnika Powszechnego«”. Na domiar złego jej treści nie uzgodnił z nadzorującymi postępowość w polskim katolicyzmie odpowiednimi instancjami. Choć Graczyk wykazał maksimum oględności, nie wskazując, że o roli „TP” dobitniej świadczy udział jego liderów w kontrakcie okrągłego stołu i w budowaniu III RP jako państwa SB niż archiwa...
WIS
Już czas na odlot Mamy odlot dekady. Stan taki osiągnął Stefan Bratkowski na łamach portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, oto fragmenty: „Nacjonalizm z ksenofobią nazywany patriotyzmem, propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradności, jątrzenie i propaganda konfliktu zamiast współpracy, majstrowanie wokół przeszłości zamiast pytania, co zrobić dla jutra – oto program ruchu, którego cel można rozumieć tylko jako destabilizację. To paliwo polityczne, znane dokładnie z doświadczenia Mussoliniego i Hitlera. Jak wódz niemieckich niezadowolonych z lat 30., upokorzonych Wersalem, obrażonych na elity, ludzie wodza miotają publicznie – a bezkarnie – obelgi pod adresem legalnie wybranych władz państwa, nie mówiąc już o kalumniach wobec przeciwników. Teraz wódz wręcz wezwał do...
Wojciech Wencel
A jednak jest w Ewie jakaś duchowa siła, cierpliwa, cicha niezłomność, do której mężczyźni, zwłaszcza świeccy, zazwyczaj nie mają dostępu. Gdy straż miejska zgarnia tulipany ułożone w hołdzie Marii Kaczyńskiej na Krakowskim Przedmieściu, uświadamiam sobie, jak bardzo ta kobieca niezłomność kształtuje naszą historię. Wystarczy na moment wydostać się z żywiołu impulsywnych, męskich polemik, by dostrzec, że to pierwotny i trwały element polskiej duszy, obecny nie tylko na obrazie Artura Grottgera „Pożegnanie powstańca”, ale również tu i teraz. Myślę o poległej w Smoleńsku Annie Walentynowicz, która najpierw obudziła „Solidarność”, a później przez długie lata przechowywała w naczyniu glinianym ziarno wiary w prawdziwą Polskę. Dziś ta wiara wyrasta jak drzewo. Wspominam Marię Fieldorf-Czarską...
Piotr Lisiewicz
A propos gwiazdy sprzed debotoksyzacji. Jeden z najlepszych dialogów w historii III RP przytaczają Joanna i Andrzej Gwiazdowie w książce „Poza układem”. Monika Olejnik zaatakowała w czasach prehistorycznych, czyli jeszcze przed naszą akcesją do UE, posła Jacka Soskę z PSL: „Czy nie widzi pan, że krowy w Unii są czyste, a w Polsce brudne?”. Na to Soska odparł: „To niech je pani umyje, jest pani zootechnikiem”. Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. A jeśli Jaś jako dziecko wręczał kwiaty Bierutowi? Wtedy na starość, jako Jan-doradca prezydenta Komorowskiego ogłosi w wywiadzie dla portalu ITI: „Obawiam się, że może dojść do tragedii”. Może do niej dojść po ostatnich manifestacjach, za sprawą PiS, bo „jeśli wzywa się do czynów gwałtownych, to nigdy nie wiadomo, w którym...
Ryszard Czarnecki
No i ta propaganda, która sączy się z telewizora i większości gazet. Zupełnie jak wtedy: władza jest cacy, opozycja be. Opozycja podważa sojusze z naszym umiłowanym wschodnim sąsiadem i, jak wtedy, obniża rangę kraju na arenie międzynarodowej. No i te „lojalki”: tabuny artystów, naukowców, dziennikarzy, którzy występują w telewizji i pucują rządowi aż miło. Kiedyś tym „czarnym ludem” dla komuchów była „Solidarność”, teraz „czarnym ludem” dla liberałów, kosmopolitów i całej tej zgrai jest PiS. Kiedyś wszystko było źle przez Wałęsę, póki sam Wałęsa nie dał d... i zaczął się kumplować ze zdrajcami. Teraz władze, media jadą na Kaczyńskiego niczym „Żołnierz Wolności” czy „Trybuna Ludu” na liderów związku w pierwszych tygodniach po ogłoszeniu przez Jaruzela wojny z narodem. Gdy widziałem...

Pages