Felieton

Piotr Lisiewicz
Monika Olejnik postanowiła zademonstrować, gdzie ma kunszt aktorski Janusza Gajosa, czego udało jej się dokonać za pomocą dialogu rozpoczynającego jej program. Olejnik: „Dwie wielkie role - ostatnio – w >>Kamerdynerze<< Alojzy, Alojzy Miotke…” Gajos kiwa posłusznie głową, ale Olejnik mina nagle rzednie, słucha podpowiedzi w słuchawce i kontynuuje, pytająco: „Bazyli Miotke?”. Gajos: „Bazyli, tak”. Olejnik kontynuuje więc pean: „Bazyli, Bazyli Miotke i w >>Klerze<< biskup Mordowicz, pseudonim >>Morda<<”. No i sprawa jasna: jak ktoś dowala „klerowi”, to wszystkie jego role są na tyle genialne, że można sobie podarować przysypianie na tym nudziarstwie w kinie i od razu wygłosić pean. W ogóle rozmowa ta okazała się komedią pomyłek. Pyta Olejnik: „Jaka...
Jerzy Targalski
Dla każdego obserwatora działań i wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej kierowanej przez Wojciecha Hermelińskiego jest jasne, że sędzia może być spokojny – żadnych przeszkód w fałszowaniu wyborów przez lokalne mafie nie będzie. Umożliwia to nowa ordynacja i interpretacja jej zapisów przez PKW. Według Hermelińskiego na ważność głosu nie będą wpływać zamazywanie kratek przy nazwiskach kandydatów czy dopiski w kratkach, a więc członkowie komisji już wiedzą, co robić. Wystarczy zamazać głos oddany na niewłaściwego kandydata i postawić krzyżyk w kratce właściwego. Wprawdzie wytyczne PKW można zgodnie z ordynacją zaskarżyć, ale dopiero po ich opublikowaniu w Monitorze Polskim. Dlatego publikowane nie są. Jakież to proste. Dodajmy, że organizację wyborów miano odebrać wójtom, ale to też...
Dawid Wildstein
Oto moje świadectwo. Ciemno było i ponuro. Wiatr jęczał. Las stawał się coraz bardziej gęsty. Ptaki umilkły, w zaroślach słychać było niepokojące trzaski, a czasem krótki, urwany pisk, jakby coś małego i niewinnego zakończyło właśnie swój żywot. Było coraz zimniej. Nie pamiętałam, co tam robię. Wieczór zaczynał się tak miło. Ciepłe światło knajpy w centrum Warszawy. Brałam do ust kieliszek wina. A potem... błysk i ciemność. I byłam już tu. Sama, wśród ciemnych drzew, włóczących się nisko mgieł, zawodzącej wichury. Wciągnęłam mocno powietrze w nozdrza. Wilgoć, pleśń, butwiejące drzewo. Tak pachnie Polska B. Tak pachnie PiS i śmierć demokracji. Nie czułam strachu. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie. Że reżim mnie dopadnie. „Tfu” – aż splunęłam z wściekłości. I wtedy to się stało. Zawyła...
Tomasz Terlikowski
Synod na temat młodzieży, który właśnie się rozpoczyna, ma odpowiedzieć na pytanie, jak rozpalić na nowo duszpasterstwo młodzieży, jak przyciągnąć ją do Kościoła i odrodzić powołaniowy żar, który nawet w Polsce coraz bardziej przygasa. Wiele wskazuje jednak na to, że realne cele mogą być inne od tych deklarowanych. Aby to dostrzec, wystarczy posłuchać, co mówił podczas otwarcia Synodu sam papież Franciszek. – To wymaga od nas, abyśmy byli uważni i czujni, aby nie przeważyła logika dążąca do postawienia na swoim i zachowania wszystkiego po staremu. Prowadzi ona do sytuacji, że ważniejszym staje się to, co drugorzędne, a drugorzędnym to, co ważniejsze – mówił Ojciec Święty. Chciałbym się w tej sprawie mylić, ale słowa te pokazują, w jakim kierunku pójdzie synod. Jego celem jest zmiana,...
Jan Pospieszalski
Czy pamiętacie Państwo historię z kwietnia tego roku, gdy Bydgoskie Dni Bioetyczne organizowane wspólnie przez Bydgoską Izbę Lekarską i II Katedrę Kardiologii CM UMK zostały odwołane? Program konferencji nie spodobał się działaczom Partii Razem, którzy napisali do rektora: „Nie pozwólcie, aby fundamentaliści religijni forsowali swoje poglądy, powołując się na autorytet Uniwersytetu”. Protest nagłośniła „Wyborcza”, a tekst okazał się tak paraliżujący, że rektor wyrzucił wydarzenie z Collegium Medicum UMK i wycofał patronat nad konferencją. Organizator wydarzenia, wybitny kardiolog prof. dr hab. Władysław Sinkiewicz, dowiedział się o tym z prasy. Nie otrzymał żadnego zawiadomienia ani pisemnego uzasadnienia. Poszło o obecność na konferencji Kai Godek – matki dziecka z zespołem Downa – i...
Jednego tak zwanej opozycji i jej zapleczu medialnemu odmówić nie można. Do wszystkiego bym się przyczepił, ale rozrywki to towarzystwo dostarcza przedniej. Pomyślmy przez chwilę za opozycję. Kampania nie idzie tak jak trzeba, sondaże nie dają złudzeń i oczywiście mam na myśli te wewnętrzne, a nie słupki, którymi się karmi elektorat. Co tu robić? Po jaką bombę sięgnąć, żeby odwrócić trend? Jest! Przypomnijmy 27:1 i postraszmy Tuskiem! Eeee, nie, to chyba nie zaskoczy. W takim razie „Misiewicze”! Mówmy dzień i noc o braku kompetencji PiS. No tak, ale to się jednak zużyło. A nagrody? Afera z nagrodami Beaty Szydło, przecież to nieźle żarło. Racja, tylko niestety się przeżarło. Cóż, nie pozostaje nic innego jak straszyć Kaczyńskim i przypomnieć Hel, o którym Macierewicz nigdy nie mówił....
Jacek Liziniewicz
Szybko zapomnieliśmy, dlaczego afera taśmowa w Polsce tak bardzo uderzyła w polityków Platformy Obywatelskiej. I nie to zbulwersowało Polaków, że dokonywano tam przestępstw czy uzgadniano skomplikowane deale polityczne. Myślę, że najbardziej uderzająca była hipokryzja. W latach 2011–2014 żyliśmy w czasie, gdy pompowano w nas propagandę o tym, jak w Polsce trwa złoty wiek, jaką jesteśmy potęgą oraz jacy to profesjonaliści nami rządzą. Przekonywano nas równolegle, że musimy zaciskać pasa, bo przecież jest kryzys i że „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Tymczasem na taśmach w „Sowie i Przyjaciołach” wizerunek rozmija się z narracją. Ba, ludzie ze szczytów władzy gdy uważają, że nikt ich nie słyszy, mówią dokładnie to, co powtarza opozycja – tezy o słabości państwa, rozpasaniu i otaczającej...
Tadeusz Płużański
Major Wacław Sikorski, powstaniec warszawski, łącznościowiec po szkole oficerskiej, wspominał, że 28 lipca 1948 r. został aresztowany przez komunistyczny wywiad wojskowy. Najpierw trafił do stołecznej centrali Informacji Wojskowej przy ul. Oczki, potem do MBP na Koszykową, a następnie do katowni na Rakowieckiej: „– Taki, nie taki, job twoju mać, podpiszesz? – wrzeszczał na mnie Kędziora. – Nie podpiszę – odpowiadałem. Otwartą ręką huknął mnie w lewe ucho. O, tu” – Wacław Sikorski pokazywał aparat słuchowy. „Kiedyś tak rąbnął mnie w tył głowy, że upadłem nosem na ścianę. Do dziś mam uszkodzoną przegrodę nosa”. Akowiec Sikorski opowiadał dalej: „Kędziora sprowadzał mnie po schodach na dół, cały czas kopiąc. »W świątyni dumania wszystko sobie przypomnisz«. Trafiłem do karceru, metr na...
Wojciech Mucha
Dwa tygodnie temu opisałem żenujący pomysł jednego z deweloperów, który chcąc zapewnić nabywcom swoich „apartamentów” doznania estetyczne z wysokiej półki, wyremontował jedną ze ścian w sąsiadującym z „apartamentami” bloczku z lat 50., pozostałe pozostawiając szare i niewykończone. To mniej więcej tak, jakbyśmy kupili ubogiemu sąsiadowi odświętne ubranie, w którym miałby się nam pokazywać, gdy wychodzimy z domu. Ale okazuje się, że nie brak w Krakowie (a pewnie i w innych częściach naszego kraju) speców, którzy są w stanie pobić estetę z „apartamentów”. Oto przy ulicy Krowoderskiej kolejny deweloper postanowił wcisnąć w malutkie podwórko czterokondygnacyjny budynek. Mają tam się znaleźć lokale, które z racji bliskości Starego Miasta będą służyć prawdopodobnie jako kwatery na...
Ryszard Czarnecki
Nie chce mi się pisać o „taśmach kelnerów” w kontekście naszego premiera, bom uwierzył „Gazecie Wyborczej” (jako człowiek ufny z natury), że te taśmy to manipulacja i gra wyborcza PiS. Skoro jeszcze kilka tygodni temu za taśmami miała stać obecna formacja rządząca, a więc taśmy były niewiarygodne, to dlaczego nagle stały się wiarygodne teraz? Nie nadążam za tymi zmianami, a raczej swoistą biegunką myślową ze strony totalnej opozycji. Skądinąd mamy teraz rzeczywistą, a nie domniemaną manipulację. Najpierw ogłasza się, że na tych taśmach jest coś o kupowaniu mieszkań na słupa, po czym następnego dnia publikuje się taśmę, na której tego wątku jakoś nie ma. Ale medialne grzanie było, tytuły i oskarżenia pozostały. Pyta mnie dziennikarz, czy owe taśmy nie zaszkodzą polskiemu premierowi w...
Zgodnie z indeksem FTSE Russel Polska dołączyła do grona rynków rozwiniętych. Jesteśmy zatem w ekskluzywnym towarzystwie krajów, które posiadają ten status, przynajmniej według rzeczonego indeksu. Ta sytuacja wywołała dyskusje, jakie będą konsekwencje dla polskiej giełdy. Czy możemy spodziewać się napływu kapitału, czy raczej kierunek będzie odwrotny? Czy to powiew nadziei dla GPW, która nie może złapać oddechu po odcięciu kroplówki z napisem OFE? To zasadne pytania, ale jak to w finansach bywa, więcej jest niewiadomych niż odpowiedzi. Dla mnie jednym z kluczowych czynników w rozwijaniu rynku kapitałowego w Polsce jest zaufanie. Zaufanie zaś buduje się latami, opiera się ono na sprawdzonej relacji i trwałych fundamentach. Wymaga ono także wiedzy, nie możemy zaufać komuś, kogo nie znamy...
Robert Tekieli
W cywilizacji zachodniej trwa bunt trzeciej władzy przeciwko parlamentom i rządom. Rozpoczął się na początku lat 70. w USA, dziś wszedł w fazę destrukcyjną. Sądy przy współpracy mediów dokonują skandalicznego puczu. W obronie „demokracji liberalnej” niszczą demokrację. Nie uznają wyników demokratycznych wyborów, delegitymizują wybrane władze. Powstaje nowy system – liberalnej demokracji monitorowanej. Jej istotą nie jest wybór dokonywany przez obywateli, lecz werdykt ustalony przez ich niewybieralnych reprezentantów. Sądy i media stają się ważniejsze od parlamentów. Niewybierane przez demos organizacje międzynarodowe przejmują funkcje państw. Gmatwa się system zależności, przez co państwa narodowe tracą suwerenność. Hiszpańscy sędziowie pytają na przykład o uczciwość sądów w Polsce....
Marcin Wolski
Na przypadek „kleru” należy patrzeć jak na bardzo sprytny zabieg socjotechniczny, który bazując na pospolitych antyklerykalnych uprzedzeniach, może być najsilniejszym od lat ciosem zadanym polskiej tożsamości narodowej, w której zaufanie do Kościoła i przywiązanie do tradycji katolickiej są jednymi z najważniejszych składników. Twórcy tej akcji poszli w ślady Jerzego Urbana, który podłożył nogę etosowi solidarności, skutecznie zrównując w mniemaniu milionów czarnych z czerwonymi. Zabieg ten, nazwany wówczas „panświnizmem”, funkcjonował wiele lat, niwecząc dorobek milionów ludzi pragnących lepszej i sprawiedliwszej Polski. Dziś jest podobnie. Operacja „kler” nie dlatego jest tak perfidna, że pokazuje naganne przypadki, od których nie są wolni ludzie, w tym duchowni. Istotą jest...
Tomasz Łysiak
Dwa tygodnie minęły od ponurej chwili, w której sejm polski ratyfikował pierwszy rozbiór, gdy nastąpiło wydarzenie wnoszące jakiś powiew nadziei w czas mroku i przygnębienia. 14 października 1773 roku, czyli 245 lat temu, powołano do życia Komisję Edukacji Narodowej. Był to pierwszy w Polsce i pierwszy w Europie oficjalny organ państwowy zajmujący się edukacją i będący swego rodzaju ministerstwem oświaty. KEN powstała na wniosek króla Poniatowskiego, zaś zgodę na to wydał (i to także świadczy o braku naszej suwerenności w XVIII wieku) poseł rosyjski von Stackelberg. Odważna próba naprawy Polski poprzez nowoczesny system kształcenia młodzieży była jednak wymuszona nie tylko rozbiorem, lecz także faktem rozwiązania przez papieża Klemensa XIV zakonu jezuitów, który do tego czasu w swoich...
Piotr Lisiewicz
Dziś krzyżówka nietypowa, bo klerykalno-siatkarska. Że w czasie kampanii wokół wiadomego filmu przyzwoity człowiek, który w Pana Boga wierzy i praktykuje, ale na co dzień za dużo grzeszy (przypadek niżej podpisanego) albo nawet nie wierzy (i takie przypadki są wśród Czytelników), staje się zażartym klerykałem i obrońcą księży, jest oczywiste. Owa gorliwość pomieszała mi się z mistrzostwem świata polskich siatkarzy i z lekka absurdalny efekt widać poniżej. Nagrodą w tej krzyżówce jest książka bardzo na czasie, czyli „Resortowe togi” Macieja Marosza. Nagrodą główną za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, której hasło brzmiało „Zamiast liści”, był album „Artyści Andersa” Jana Wiktora Sienkiewicza. Otrzymują go Teresa Soczyńska z Parzęczewa i Andrzej Mazur z Krosna. Nagrody niespodzianki...
Katarzyna Gójska
Były szef resortu spraw wewnętrzny, który przejdzie do historii opisem Polski jako państwa teoretycznego, zarejestrowanym przez kelnerów „Sowy i przyjaciół”, wyraził zatroskanie losem dziennikarzy portalu Onet. Bartłomiej Sienkiewicz uznał, iż autorzy rewelacji o taśmie z premierem Morawieckim, której nie ma, potrzebują ochrony po tym, jak wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek użyła wobec zatrudniającego ich medium przymiotnika „niemieckie”. Najwyraźniej z biegiem lat minister w rządzie Donalda Tuska uwrażliwił się na los żurnalistów. W 2014 roku nie truchlał o przyszłość członków redakcji tygodnika „Wprost”, gdy funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wraz z prokuraturą przypuścili prawdziwą szarżę na gabinet redaktora naczelnego tego pisma. Mało tego – przepełnieni troską o...
Michał Rachoń
Z najnowszego odcinka „Afery taśmowej” – tak jak ze wszystkich poprzednich – dowiedzieliśmy się dużo na temat tego, jak funkcjonował System Tuska. Tym razem nie tylko znów usłyszeliśmy, że „Donald się wściekł”. Dowiedzieliśmy się również, że co najmniej w kilku sprawach strategicznie ważnych dla naszego bezpieczeństwa i interesów „Donald” albo nie miał pojęcia, jakie decyzje podejmują jego podwładni, albo udawał, że pojęcia nie ma, albo w najlepszym wypadku było mu wszystko jedno. „Jest pytanie na Radzie Ministrów: Czy była udzielona pomoc publiczna dla PLL LOT. Minister Skarbu odpowiada: Nie, nie udzielono” – mówi na nagraniu Krzysztof Kilian. I kontynuuje: „Kończy się Rada Ministrów. (…) Nagle przychodzi ktoś i mówi: Właśnie parę dni temu Minister Skarbu podpisał i przelał gotówką...
Tomasz Sakiewicz
Obecna nagonka na Kościół prowadzona przez „Gazetę Wyborczą” – środowisko Adama Michnika – nie jest ani czymś nowym, ani nawet korektą kursu. To istota walki tego lewackiego oszołoma, którego cała najbliższa rodzina zawdzięczała swoje pozycje współpracy z sowieckim systemem, a rozbrat z PZPR zaczął się od krytyki rządów Gomułki m.in. za zbyt łagodny stosunek do Kościoła. Źródła ideowe kolegów Michnika sięgają Komunistycznej Partii Polski, w której według istniejących statystyk niemal co drugi członek znajdował się na żołdzie sowieckiego państwa. Działo się to w czasie, kiedy duchowni Kościoła katolickiego w Rosji sowieckiej byli bezwzględnie mordowani, a tych, którzy przeżyli, poddawano licznym represjom. Młodość najbliższych współpracowników Michnika, przede wszystkim Jacka Kuronia i...
Piotr Lisiewicz
Redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej” przytrafiła się nie lada gratka – możliwość podpięcia się pod medialną popularność filmu „Kler”! Udało się nie do końca, bo kiedy Wojciech Czuchnowski bierze się do opisywania swoich wrogów, kończy się zawsze tak samo. W ubiegłym tygodniu opisał mieszkanie Tomka. Prawdą okazało się w zasadzie jedno – Sakiewicz ma mieszkanie! W tytule artykułu nazwano je zabytkową willą. W leadzie – połową willi. W tekście – mieszkaniem w willi stanowiącym jej 40 procent. Mieszkanie – i tu pojawia się wątek kleru – miało być kupione od Kościoła. Czyli afera pewna! Problem w tym, że Czuchnowski pomylił mieszkania. W willi faktycznie jest mieszkanie należące do Kościoła. Trafiło do niego dzięki transakcji na miarę międzynarodowej afery – Kościołowi zapisał je przed...
Człowiek ma tendencję do czepiania się wszystkiego, co smutne lub bulwersujące. Prawie każdy ma taką słabość. Nie wolno się jednak poddawać i warto, przynajmniej od czasu do czasu, dostrzec pozytywy. Sprawa prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej to jest przełom, który przeszedł niezauważony. Oczywiście nie mówię o samym wyroku, tutaj było bardzo głośno, mówię o bardzo ciekawym tle. Prawomocny wyrok, uznający Zdanowską za winną poświadczenia nieprawdy w celu uzyskania kredytu przez jej partnera, zapadł w arcyciekawych okolicznościach. Zdanowskiej wielkiej krzywdy sąd nie zrobił, ale też nie miał podstaw, sprawa dotyczyła raptem 50 tysięcy zł, a właściwie 50 tysięcy na papierze. Skazana dostała 20 tysięcy zł grzywny i taki wyrok nie powinien bulwersować, jest to dość uczciwe rozstrzygnięcie....
Jacek Liziniewicz
Słynąca podobno ze standardów i pluralizmu telewizja BBC ogłosiła, że nie będzie już zapraszać naukowców, którzy negują zmiany klimatyczne i negatywny wpływ człowieka na naturę. Na informację radośnie zareagowali entuzjaści ekologiczni, którzy odtąd mają w mediach czyste pole i będą mogli swobodnie przedstawiać katastroficzne wizje, bez obawy, że ktoś je zweryfikuje. Przypomnę, że według głównego guru współczesnej ekologii Al Gora, Biegun Północny miał się rozpuścić w 2014 r. Zapowiedzi polityka z przemówienia w Szwedzkiej Akademii Nauk przy okazji odbierania nagrody Nobla jednak się nie sprawdziły. No, ale nie o tym ma być ten tekst, lecz o debacie, która jest wielkim pragnieniem lewicy. Według literatury na temat zmian klimatycznych, 98 proc. naukowców zgadza się w tej kwestii –...
Tadeusz Płużański
2 października 2018 roku wiceadmirał Józef Unrug, dowódca polskiej floty, wraz z małżonką zostali pochowani w Kwaterze Pamięci Cmentarza Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu. Mimo swojego niemieckiego pochodzenia Unrug przynajmniej dwa razy, w kluczowych momentach, wybrał Polskę. Raz, gdy powstała II Rzeczypospolita, porzucił karierę w niemieckiej marynarce wojennej, by budować polską – za własne pieniądze kupił w Hamburgu pierwszy polski okręt – ORP „Pomorzanin”. Drugi raz był konsekwencją wcześniejszego wyboru: aż do 2 października 1939 r., całkowicie odcięty od reszty kraju, dowodził obroną polskiego Wybrzeża. Potem wielokrotnie odmawiał przejścia na wysokie stanowisko do Kriegsmarine czy poprawy warunków obozowych, chcąc dzielić niewolę ze swoimi...
Wojciech Mucha
Źle się stało w PiS-ie krakowskim. Oto legitymacją partyjną rzucił Andrzej Buczkowski, wieloletni radny dzielnicy Bieńczyce, człowiek ideowy i – co najważniejsze – sympatyczny. Wiele razy spotykaliśmy się choćby w krakowskiej siedzibie klubów „GP”. Jako radny dzielnicy i społecznik pan Andrzej wiele razy był źródłem ciekawych historii i informacji na temat poczynań władz miasta i samego miasta. Dlatego z przykrością czyta się oświadczenie tego byłego już członka PiS, w którym pisze on o powodach swojej rezygnacji. Wskazuje na kolesiostwo i ustawianie list do Rady Miasta w taki sposób, że znalazły się na nich „osoby, które są niegodne tego zaszczytu”. By była jasność – Buczkowski sam o miejsce się nie starał. Jak ustaliłem już wcześniej, usiłował zainteresować sprawą władze krakowskiego...
Jerzy Targalski
Na Xportalu Falangi Bartosza Bekiera defilują Rußlandfreundliche wizjonerzy. Byli już Agnieszka Piwar, Grzegorz Braun, Stanisław Michalkiewicz i primknuwszy k nim Rafał Ziemkiewicz, a teraz pojawi się Leszek Sykulski i czekamy na Andrzeja Zapałowskiego. „Moja głęboka analiza” – mówił Sykulski, wskazuje, że USA upada, a Rosja rośnie w potęgę, „koniunktura sprzyja projektowi rosyjskiemu”. Zachwyceni takimi przepowiedniami łowcy masonów i Ukraińców zapomnieli, że ich autor na poprzednim etapie pisał uczone rozprawy „O potrzebie rządu światowego”, postulując nieuchronność integracji wszystkich państw w „Unii Globalnej” i powołanie rządu globalnego (2012). Teraz zaś za Duginem peroruje o końcu świata jednobiegunowego. W pracy „Od Trójkąta Kaliningradzkiego do Związku Europy” (2011) Sykulski...
Dawid Wildstein
Wiecie, za co uwielbiam ich chamstwo? Za to, że dzięki niemu prędzej czy później zawsze pokażą swoją prawdziwą twarz. Mogą się krygować, pozować na intelektualistów i liberałów, mogą udawać Europejczyków i elitę z Brukseli, a i tak wylezie z nich ich prawdziwa natura. Dobrym przykładem jest tu niejaki Sadurski, niegdysiejszy autorytet Platformy, który wychynął ostatnio z niebytu. O ile kiedyś jego wypowiedzi posiadały jakąś treść (nawet jeżeli używane w złej wierze i do złych celów), o tyle teraz jest to po prostu strumień inwektyw i kloacznego humoru, którego powstydziłby się zapewne menel spod budki. Żenada osiągnęła już taki poziom, że nawet zwolennicy tego typa często z zawstydzeniem obserwują jego kolejne pomysły. I tak to się kręci. Może Sadurski pozować na intelektualistę i...
Tomasz Terlikowski
To nie będzie przyjemny tekst. Będzie to bowiem krytyka, i to dość ostra, Ojca Świętego Franciszka. Nie za kwestie doktrynalne, ale za zadziwiające słowa odnoszące się do chińskich katolików. Co takiego powiedział papież? Otóż w czasie podróży samolotem, po pielgrzymce do krajów nadbałtyckich, Ojciec św. odniósł się do podpisanego ostatnio porozumienia między Stolicą Apostolską i Chinami i oznajmił, że we wszystkich negocjacjach każda ze stron musi coś stracić, bo takie są reguły. – To prawda, oni ucierpią… Każde porozumienie jest okupione jakimś cierpieniem. Ale oni mają wielką wiarę. I oni piszą. Docierają od nich przesłania, że to, co Stolica Apostolska, co Piotr mówi, jest tym, co mówi Jezus. Oznacza to, że męczeńska wiara tych ludzi dziś się rozwija. Oni są wielcy – oznajmił...
Jan Pospieszalski
Zainspirowany tekstem Piotra Lisiewicza z ubiegłego tygodnia i wstępniakiem Tomka Sakiewicza, chcę dorzucić od siebie kilka słów. Z perspektywy lat widzę, że wszystko, co osiągnąłem w życiu jako muzyk, dziennikarz, publicysta, zawdzięczam moim rodzicom uformowanym przez Kościół. Mama była absolwentką szkoły sióstr zmartwychwstanek, tata po ukończeniu architektury znalazł pracę w częstochowskiej Kurii, nadzorując przebudowy i remonty kościołów (w latach utrwalania władzy ludowej nowych nie budowano). To uformowanie dało rodzicom odwagę, by powołać do życia dziewięcioro dzieci, w czasie, gdy każda wizyta mamy u ginekologa z informacją, że jest w ciąży, zaczynała się od pytania lekarza: „No to co, usuwamy?”. Nasze muzyczne i społeczne kompetencje ukształtowała właśnie wielodzietna rodzina...
Ryszard Czarnecki
Ponoć kandydat PO na prezydenta stolicy największe poparcie ma w grupie wiekowej „120 plus” – to właśnie przedstawiciele tych Matuzalemów odzyskiwali przecież swój majątek z okresu II wojny światowej. Były europoseł Platformy może też liczyć na twardy elektorat tej partii, czyli osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych. Tutaj Patryk Jaki nie ma szans. Problem polega na tym, że nie wszyscy mieszkańcy stolicy to ludzie metryką sięgający końca XIX wieku, więźniowe czy też ludziska ogarnięte antypisowską obsesją. Sporo jest jeszcze normalsów. A jak sporo, to zobaczymy. Tymczasem nasi siatkarze rozkręcili się niemożebnie na mistrzostwach świata we Włoszech. Po dwóch chwilach słabości z Argentyną i Francją znowu kroczą drogą efektownych wiktorii. Piszę to po łomocie 3:0 z naszymi...
Prawo podatkowe to przedmiot nieustannych sporów i przeciągania liny między władzą a tymi, którzy podatki płacić muszą. Obywatele i przedsiębiorstwa, odkąd świat światem, narzekają na system podatkowy. Że skomplikowany, że niejasny, że przepisy sprzeczne i w sumie to nie wiadomo, jak je rozumieć. Co więcej, wiele w tych narzekaniach racji. Rzeczywiście, podatki w Polsce do najprostszych nie należą, zresztą to chyba nie tylko nasz problem. Wystarczy wziąć pierwszą z brzegu ustawę podatkową i zobaczyć, ile ma stron. To dokumenty obszerne, jak niejedno zacne dzieło światowej literatury. Tyle że z pięknem słowa pisanego ustawy podatkowe nie mają za wiele wspólnego. Nie taka zresztą ich rola. Faktem jest jednak, że jeśli już prawo nie ma nas zachwycać pięknem języka, to przynajmniej niech...
Robert Tekieli
Nowa odsłona cyklu z najgorszym agentem świata nie zawodzi. Kilkanaście razy śmialiśmy się z synem na głos w czasie filmu, choć wcześniejszy, trwający trzy kwadranse set reklamowy zagrażał naszemu życiu i zdrowiu. Przyznam się też tutaj do czegoś. Otóż Rowan Atkinson ma tak niezwykłe oko do ludzkich słabości, że niektóre jego żarty zmuszają mnie do zamknięcia oczu. Czuję się trafiony, zatopiony. Historyjka przedstawiona w filmie „Johnny English. Nokaut” w niczym nie odbiega od setek sobie podobnych. Nieudacznik, agent specjalnej troski, dopełniający swego żywota jako nauczyciel w prowincjonalnej szkole, na skutek zbiegu okoliczności ratuje świat przed zagładą. Johnny zawala wszystko, jeśli coś mu się udaje, to wbrew jego woli, jest żałosny, pozując na Jamesa Bonda. Ma w sobie coś z...
Marcin Wolski
Jestem optymistą. Uważam też, że sprawy idą w dobrą stronę. A przecież przyglądając się naszym sprawom krajowym, co najmniej na kilku obszarach czuje się smak porażki. Być może kroplą przelewającą kielich goryczy był ostatni festiwal w Gdyni. Nienawistny rechot, pogarda podszyta głębokim przekonaniem „co nam zrobicie?”. To odpowiedź koryfeuszy kultury na zabiegi mecenasa. Po trzech latach w kulturze jest źle. I nie widać zmian na lepsze. Wielu wpływowych środowisk nie udało się przekonać ani kupić. Jak powiada przysłowie: „pieniądze wzięli, tyłek obrobili”. Nie ma obiecywanych arcydzieł, choćby nawet przyzwoitych dzieł klasy „B”. Jeśli nie można było przejąć instytucji lub wynegocjować jakiegoś modus vivendi, należało tworzyć własne. Jakże ożywcze byłoby pojawienie się kilku teatrów...
Tomasz Łysiak
Z zaciekawieniem przyglądam się czasem kłótniom, jakie wybuchają w sprawie szczepionek. Upraszczając – z jednej strony tego frontu mamy ludzi, którzy chcą sami decydować o tym, kiedy szczepić dzieci, a z drugiej tych, którzy uważają, iż należy szczepić obowiązkowo na to, na co tylko się da. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, bo jasne jest, że szczepienia w przypadku wielu chorób to cywilizacyjne osiągnięcia, których efekty znamy i dzięki którym nie borykamy się z masowymi epidemiami wielu niegdyś groźnych chorób. Z drugiej strony rzeczywiście przerażające są opowieści ludzi, których dzieci przeżywały koszmary związane z niepotrzebnymi w istocie szczepieniami i powikłaniami. Trudno przecież zaprzeczyć prostemu faktowi: przemysł farmaceutyczny ma swój interes w tym, by nas przekonać,...
Piotr Lisiewicz
W dzisiejszej krzyżówce jako nagroda główna ciekawostka – „Bajki dla Marysi i Alicji” autorstwa niejakiego… Tomasza Sakiewicza. Przeciwnicy powiedzą, że żadna to sensacja, bo ten Sakiewicz to bajki w „Gazecie Polskiej” wypisuje co tydzień. Ale i oni mogą o ten zbiór zawalczyć, gdyż książka ta spotkała się z bardzo dobrymi recenzjami zarówno dzieci, jak i psychologów dziecięcych, a jej bohaterami są postacie nie ze świata polityki, lecz Krasnoludek Urwipał, Osiołek Szczęścia, Paryżanka z Chin, Cztery Misie oraz jeden Słonik i Misio z Marszałkowskiej. Za wszystkie rozwiązania i podpowiedzi – przychodzi ich coraz więcej – bardzo dziękuję. Dziś ogłoszenie nagrodzonych za krzyżówkę nr 4 sprzed dwóch tygodni, której hasło brzmiało „Ubekistan”. Nagrodę główną, czyli album „JÓZEF PIŁSUDSKI....
Katarzyna Gójska
Dlaczego sprawa wyprowadzenia z Polski niebotycznych wręcz pieniędzy, upłynnienia ich w gąszczu spółek, a nawet śmierci tych, którzy odkryli zaledwie wierzchołek góry lodowej tego historycznego megaskandalu, nigdy nie została wyjaśniona? A wręcz przeciwnie – z roku na rok tonęła w morzu milczenia – stopniowo, konsekwentnie wyprowadzano ją z przestrzeni debaty publicznej. Dziś już niemal nie istnieje w świadomości Polaków, a nawet rozpoznawalni z imienia i nazwiska jej uczestnicy bez skrępowania pełnią ważne funkcje, komentują polską rzeczywistość, są wręcz obsadzani w roli autorytetów. Stało się tak dlatego, iż afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego nie tylko jest „matką wszystkich afer”, lecz jest także donatorką znacznej części najbardziej wpływowych mediów. Na przykładzie...
Michał Rachoń
Bój o wolność nabiera rumieńców. O wolność „naszą”, bez „waszej” O wolne sądy zawalczył Grzegorz Schetyna, komentując na portalu Onet wyrok w sprawie sporu Platformy z premierem Morawieckim. Na pytanie Andrzeja Stankiewicza, jak zakwalifikuje działanie sędziów, którzy wydali niekorzystny dla PO wyrok, Grzegorz Schetyna odpowiedział, że nazwiska takich sędziów zapamięta i zanotuje. Warto zwrócić uwagę, że walcząca jak stado lwów o niezależność sądownictwa od władzy wykonawczej i ustawodawczej Platforma nie tylko umysłem swojego przewodniczącego zapamięta, ale również jego ręką zanotuje, gdyby pamięć miała okazać się ulotna. Sądy bowiem mają być wolne od władzy, ale tylko wtedy, gdy władzę trzymają z woli wyborców akurat oni. Bo jeśli rządzić będziemy my, wówczas notatki wyciągnie się z...
Tomasz Sakiewicz
Pewnie do głowy by mi nie przyszło, że młody ksiądz, męczennik z Kresów, którego historia tragicznej śmierci zbiegła się z odzyskiwaniem przez Polskę niepodległości, odegra taką rolę w obchodach polskiego 100-lecia w Paryżu. Ksiądz Walerian Raba (brat mojej babci) pochodził ze starego senatorskiego rodu. Jego przodkowie zasiadali przy polskich królach. Odzyskanie niepodległości przeżywał tak jak wielu młodych ludzi z jego pokolenia. Na Wielkanoc roku 1918 wygłosił kazanie, w którym powiedział wiernym, że Chrystus zmartwychwstał i Polska zmartwychwstanie. Swoje homilie przypłacił męczeńską śmiercią. Wezwany do chorego, został skrytobójczo zamordowany. Kilkanaście lat później, w czasie spowiedzi, do zabójstwa przyznał się umierający nacjonalista ukraiński. Jako pokutę musiał wyznać ten...
Piotr Lisiewicz
Piszę dziś sporo - w okładkowym manifeście - o filmie „Kler”. Ale sam tytuł filmu, czyli słowo-klucz komunistycznej propagandy najwięcej mówi o intencjach autorów „dzieła”. W październiku 1947 w stalinowskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego odbyła się konferencja, podczas której Julia Brystygierowa przedstawiła referat „Ofensywa kleru a nasze zadania”: „W walce przeciw demokratycznemu ustrojowi Państwa Polskiego zaczyna kler polski wysuwać się na pierwszy plan. Dlatego też sprawa przeciwdziałania i zwalczania wrogiej działalności politycznej kleru i obozu katolickiego musi zająć odpowiednie miejsce w pracy organów BP. (...) Zwalczanie wrogiej działalności kleru jest niewątpliwie jednym z najtrudniejszych zadań, jakie stoją przed nami. (...) żeby wroga móc bić, a tym bardziej...
Marcin Wolski
Całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że Maciej Rybiński nie żyje już 10 lat, a bolesna wyrwa po królu polskiego felietonu pozostała niezapełniona, choć pamięć o Mistrzu, poza gronem przyjaciół, powracała głównie podczas dorocznego przyznawania nagrody Złotej Ryby – wspaniałego trofeum dla młodych felietonistów. Teraz do Maćka dołączyła jego żona – szefowa kapituły tej nagrody, Krystyna Grzybowska – wspaniała dziennikarka, gorąca patriotka, niezwykła kobieta. Trudno mi nawet wyobrazić sobie ich opustoszały dom w Grabinie, rozbrzmiewający żartami i codzienną wytężoną pracą. Ciekawa rzecz, skala talentu Krystyny ujawniła się w pełni już po śmierci Macieja (przedtem jak dobra, mądra żona pozwalała mu błyszczeć bezkonkurencyjnie) – a przecież jej dowcip i wnikliwe analizy usytuowały ją na...
Nie wiem, jak Szanownych Państwa, ale mnie „plastusiowa” i popisowa akcja z polowaniem na Żyda przede wszystkim setnie ubawiła. Barbara Piela, jedna z ciekawszych i oryginalniejszych artystek – tak, artystek, nie jakichś happenerek – przygotowała chyba najlepszy filmik z całej serii i nadała mu tytuł: „Jak powstaje RUDA KONSTYTUCJA?”. Każde dzieło może, a nawet powinno budzić skojarzenia, w końcu nie jest tajemnicą, że w sztuce już wszystko było. Mnie forma i treść przekazu artystycznego jednoznacznie się skojarzyły z taśmą produkcyjną i filmem Charliego Chaplina „Modern Times („Dzisiejsze czasy”). Szpanować nie będę, sam musiałem sprawdzić tytuł filmu w maszynie do szukania tytułów, ale scenę, gdy Charlie Chaplin pracuje przy taśmie, jest karmiony przez taśmę i wpada w tryby taśmy,...
Jacek Liziniewicz
„ZSRS to kolos na glinianych nogach. Wystarczy tylko kopnąć we wrota, a cała ta spróchniała budowla się zawali” – miał powtarzać Adolf Hitler, zanim zaatakował Sowietów. Jak wielu przed nim i wielu po nim przekonał się, że niedocenianie przeciwnika to pierwszy etap porażki. Często mam wrażenie, że lokalni politycy PiS-u myślą podobnie, uważając, że wybory są już wygrane, kampanię można robić jak najtaniej, obywatele zagłosują na szyld, a my bardziej musimy się skupić na wewnętrznych wichrzycielach niż na wyborach. Tymczasem obóz obrony dorobku III RP nadal jest bardzo silny. Pokazuje to przykład PSL-u. W ostatnim tygodniu marszałek Sławomir Sosnowski pokazał, że jak trzeba będzie, to wyśle na ulice wszystkich pracowników urzędu marszałkowskiego do roboty na rzecz ludowców. Nic nie...
Tadeusz Płużański
„Dzięki takim Polakom, ich sile woli, hartowi ducha, wyjątkowej odwadze i poświęceniu powstała w okupowanym kraju sprawnie działająca, konspiracyjna, wielotysięczna organizacja, wypełniająca obowiązki władzy państwowej – ustawodawcze, organizacyjne, wojskowe i opiekuńcze” – mówił śp. prezydent Warszawy Lech Kaczyński o Polskim Państwie Podziemnym. Właśnie 27 września minęła 79. rocznica powstania tego fenomenu. Dlaczego fenomen? Bo pod okupacją niemiecką istniały świetnie zorganizowane struktury państwa polskiego: z podziemnym rządem, parlamentem, szkolnictwem, służbą zdrowia, sądownictwem, prasą itd. Żadne państwo nawet nie zbliżyło się do powołania takiej struktury. A jak jest państwo, nawet w konspiracji, to musi być także wojsko. I tak symbolicznym początkiem PPP jest utworzenie 27...
Wojciech Mucha
Kuriozalna sprawa. Przy jednej z ważniejszych ulic w Krakowie postawiono apartamentowiec o nazwie mającej oddziaływać na postkolonialne kompleksy (nawiązanie do Ameryki, rezydencji, apartamentu – klisze jak we wczesnych latach 90.). Ale pal sześć nazwę, bo to jeszcze nic. W bezpośrednim sąsiedztwie „rezydencji” stoi sobie mniejszy, starszy i mniej okazały budyneczek mieszkalny. Zwykły szary bloczek z lat 50., jakich w Polsce pełno. I tu się zaczyna moje osłupienie. Oto bowiem inwestor i właściciel „rezydencji” postanowił na własny koszt zafundować sąsiadom z bloczku nową elewację, parapety i okna. – Zacny gest, milordzie – chce się powiedzieć. Ale myliłby się ten, kto będzie chciał doszukać się w tym pomyśle szlachetnych pobudek łaskawcy inwestora. Deweloper zafundował remont tylko tym...
Jerzy Targalski
Przez kilka miesięcy słyszeliśmy, że otwarcie ku centrum ma dać większość konstytucyjną. Teraz ucichło i przyzwyczajani jesteśmy do myśli o rządzie koalicyjnym, którym zakończy się zwycięstwo, czyli szykujemy się do jeszcze większego otwarcia. I tak droga do centrum okazuje się marszem ku SLD. Jaki to tylko zwiastun przyszłości. Pomysł, by wciągać na listy PiS popularne osoby z innych partii, to droga do stworzenia w razie wygranej kompletnie apolitycznej partii władzy zainteresowanej wyłącznie własnym trwaniem i korzyściami osobistymi, genetycznie niezdolnej do wprowadzania jakichkolwiek zmian. Z tej perspektywy trzeba spojrzeć na efekty zastąpienia reformy sądownictwa w roku ubiegłym jej namiastką, w czym duża zasługa prezydenta, a następnie kolejne kapitulacje przed Brukselą...
Dawid Wildstein
„Uwaga, kolejny alert w sprawie faszystowskiego stylu myślenia! Wmawianie ludziom, że jakaś grupa społeczna nienawidzi ojczyzny, a więc nienawidzi dobra wspólnego, i przedstawianie tej grupy jako wrogów ludu, to stare motywy myślenia faszystowskiego”. Taką mądrość wydobył z siebie niejaki prof. Matczak. Kojarzycie go, Państwo? Taka trochę mądrzejsza wersja Rzeplińskiego i Gersdorf, gwiazda „GW” i innych TVN-ów tłumacząca w mediach, czemu PiS to zło, a PO – zbawienie. O co w tym wypadku konkretnie Matczakowi chodzi? O wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że część sędziów cierpi na ojkofobię i odrzuca w związku z tym myślenie o dobru wspólnym, o narodzie, a jednocześnie cechuje ich niechęć wobec polskiej wspólnoty, uczuć takich jak patriotyzm. Przy okazji chciałbym napisać, że ciężko mi się...
Tomasz Terlikowski
Takie historie jak ta doskonale pokazują, w jakim kierunku zmierza kultura dziecka na życzenie i zamówienie. Tym razem takiego dzidziusia sprawili sobie dziadkowie. Historia rozpoczęła się kilka lat temu, gdy 26-letni kawaler zginął w wypadku motocyklowym w Wielkiej Brytanii. Jego rodzice zażyczyli sobie od urologa, by ten pobrał od podłączonego do aparatury syna spermę, którą później zamrożono. Po roku przewieźli ją do kalifornijskiej kliniki in vitro dr Jeffreya Smotricha, wybrali dawczynię komórek jajowych (jej profil ustalono na podstawie zapamiętanych pragnień zmarłego). Dr Smotrich stworzył cztery zarodki, z których wybrano jeden, o płci męskiej, a później wybrano surogatkę, która w 2015 roku urodziła dziecko. Cała ta procedura jest jednym wielkim złamaniem zasad, także tych...

Pages