Gdy Słońce było… wrogiem

Rekordowe upały, mordercze zmagania wojowników, ciężka praca rzemieślników, wyczerpujące negocjacje z kramarzami, syte biesiady. Kolejny Festiwal Słowian i Wikingów za nami.

Takiego Wolina nie było od lat. Już pierwszy wieczór poprzedzających festiwal warsztatów zapowiadał, że nie będzie lekko. Czerwony – z powodu zaćmienia – księżyc złowieszczo wyglądał znad palisady. Jak pokazały kolejne dni, „srebrny glob” po prostu chciał upodobnić się do słońca, które robiło to, co do niego należy – grzało.

Nie brakowało ognia pod paleniskami kowali, paliło się w piecach dymarkowych, nad ogniem piekły się podpłomyki i banalna kiełbasa dla turystów. Korzystające
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: